16 lutego 2015
Pokazano fotokopię rozkazu dot. Wielkiego Terroru w ZSRR wobec Polaków

Fotokopię oryginału rozkazu nr 00485 wydanego przez szefa NKWD Nikołaja Jeżowa w 1937 r., w wyniku którego miano zamordować ok. 200 tys. Polaków mieszkających w ZSRR – zaprezentował Tomasz Sommer, który dotarł do dokumentu.

– To rozkaz, który rozpoczyna tzw. operację polską NKWD trwającą od 11 sierpnia 1937 do końca listopada 1938 r., w toku której wedle szacunków wymordowano ok. 200 tys. Polaków na terenie ZSRR – podkreślił na konferencji prasowej w Warszawie Sommer, autor książek poświęconych tej tematyce.

Jak podkreślił była to druga co do wielkości część fali tzw. Wielkiego Terroru. – Rozkaz głosi, że istniała w okresie jego wydania w ZSRR wielka polska organizacja szpiegowska Polska Organizacja Wojskowa. Jej celem miało być zniszczenie Związku Sowieckiego i jego władz. W związku z tym rozkazywano wyłapać jej członków i innych Polaków, którzy nawet, jeśli nie należeli do POW, na pewno byli przeciw władzy. Następnie nakazywano ich rozstrzelać lub wysłać do łagru na 10 lat – mówił Sommer.

Zaznaczył, że na początku lat 90., kiedy dawne archiwa sowieckie zaczęły się otwierać, spojrzenie na Wielki Terror zaczęło ulegać zmianie. – Okazało się bowiem, że nie było to jakieś spontaniczne, tajne działanie tylko administracyjne czynności na podstawie określonych rozkazów. Było ich kilka, m.in. właśnie rozkaz nr 00485 – powiedział.

Sommer przypomniał, że treść rozkazu była znana od początku lat 90., kiedy ujawnił ją syn sowieckiego szpiega Pawła Sudopłatowa, Anatolij, w książce o życiu ojca. Później jego treść opublikował rosyjski Memoriał, najpierw w Rosji, potem w polskiej „Karcie”.

– Natomiast nie posiadaliśmy sygnatury tego rozkazu, czyli miejsca pochodzenia dokumentu oraz nie był znany oryginał. A powinno ich być w sumie ponad 90, co wynikało z faktu, że dokument z kopii-matki był rozsyłany drogą telegraficzną do odbiorców we wszystkich częściach ZSRR, którzy potem ten rozkaz wykonywali – zauważył Sommer.

Lata poszukiwań

Podkreślił, że poszukiwał tego dokumentu od lat. – Ponieważ dla historyka zajmującego się tym tematem ważne jest dotarcie do źródeł oryginalnych. Szukałem go bez powodzenia w Moskwie, potem jedna z wersji razem z sygnaturą wskazującą na miejsce źródłowe znalazła się w publikacji wydanej w 2010 r. przez IPN i jego ukraiński odpowiednik. Złożyłem wtedy zapytanie do archiwum Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) w Kijowie, otrzymałem jednak odmowę z uzasadnieniem, że dokument jest tajny – relacjonował.

Później – jak dodał – dowiedział się, że jeden z rosyjskich blogerów zajmujących się stalinizmem otrzymał dokumenty, których poszukiwał, właśnie z archiwum SBU. – Jak się okazało nadawcą był jego nowy szef. Postanowiłem więc zgłosić się do tego archiwum ponownie. Poinformowano mnie, że te dokumenty są jednak odtajnione, co nastąpiło w listopadzie 2011 r. W grudniu ubiegłego roku uzyskałem dostęp do dwóch z wersji rozkazu nr 00485 pochodzących z Charkowa i Odessy. Wykonałem ich fotokopie, które teraz prezentuję – podsumował Sommer.

Największą liczbowo grupę ofiar rozkazu nr 00485 stanowili, wedle ocen historyków, polscy chłopi. Zdarzały się wsie, w których wywożono na rozstrzelanie wszystkich mężczyzn, jakich udało się NKWD aresztować.

W miastach uciekano się do takich metod jak wyłapywanie ludzi na podstawie książek telefonicznych, choć w ZSRR telefonów było niewiele. Do akcji angażowano także poborców opłat za energię elektryczną, będących jednocześnie agentami tajnej policji, którzy odwiedzając mieszkania bądź przeglądając listy płatników za energię, poszukiwali tych, którzy byli obcej, wrogiej narodowości. Ofiarami operacji stali się także polscy komuniści.

Czytaj więcej na http://nowahistoria.interia.pl/aktualnosci/news-pokazano-fotokopie-rozkazu-dot-wielkiego-terroru-w-zsrr-wobe,nId,1673232#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=other

// dla nas, Polaków, jest to czystka etniczna, zbrodnia przeciw ludzkości. Dla Stalina było to pozbywanie się wrogiego elementu przed marszem na zachód. Z jego punktu widzenia i tak Polska miała zostać likwidowana…

———————–

06 marca 2015

Putin ma mniej do stracenia niż Zachód. Czasami mam wrażenie, że Rosjanie już prowadzą III wojnę. Powinniśmy podejść do tego poważnie, przecież nikt z nas nie chce samozagłady społeczeństwa – mówi w wywiadzie dla Wirtualnej Polski prof. Nikołaj Iwanow, wybitny historyk legitymujący się rosyjskim paszportem, znawca dziejów mniejszości polskiej w Związku Sowieckim, autor książki „Zapomniane ludobójstwo”. Profesor jako pierwszy zajął się tematem tzw. operacji polskiej, w wyniku której Sowieci w latach 1937-1938 zamordowali 200 tys. Polaków.

Ewa Koszowska, Wirtualna Polska: Pańska najnowsza książka jest poświęcona jednej z najbardziej okrutnych zbrodni komunizmu na narodzie polskim, które określił Profesor jako „zapomniane ludobójstwo”. Kto chce o nim zapomnieć i dlaczego?

Prof. Nikołaj Iwanow: Pierwszy raz przyjechałem do Polski 40 lat temu. Jeden z historyków na spotkaniu zapytał mnie, jaki był los Polaków, którzy mieszkali w Związku Sowieckim. Znali dzieje mniejszości żydowskiej, niemieckiej, pisano o nich książki. A o Polakach – nie. Dla PRL-u ci ludzie po prostu nie istnieli. Było mi trochę wstyd. Wróciłem do ZSRR. Kiedy znalazłem się w bibliotece, po prostu doznałem olśnienia. Dziesiątki książek, stosy dokumentów, wszystko gnijące, umierające. Wtedy zrozumiałem, że w tym kraju mieszkało ponad milion Polaków. Mieli swoją wiarę – katolicką, swoją literaturę, swoje szkolnictwo, życie kulturalne, pielęgnowali swoje tradycje. I co najciekawsze, wśród nich nie było wielu komunistów. Ze wszystkich narodów ówczesnego Związku Sowieckiego to była najprawdopodobniej najbardziej antysowiecka grupa narodowościowa ze wszystkich, mimo że komuniści – Polacy na czele z Dzierżyńskim – odgrywali znaczącą rolę w partii komunistycznej. Kiedy zacząłem głębiej to badać okazało się, że tych ludzi tak ukarano w czasach stalinowskich, jak żaden inny naród. I wtedy swoją pierwszą książkę, którą wydałem 20 lat temu nazwałem „Pierwszy naród ukarany”. Jeżeli z 1 miliona 200 tysięcy osób zginęło prawie 200 tysięcy, to praktycznie co drugi mężczyzna w sile wieku został postawiony przed plutonem egzekucyjnym. Na to nie ma innej nazwy niż ludobójstwo.

Polacy byli prześladowani dziesięć razy bardziej okrutnie niż Niemcy. Bo wśród Polaków zginął co drugi mężczyzna. Przetrwać to wszystko było praktycznie niemożliwe
Prof. Nikołaj Iwanow

Kilka lat temu w Senacie Rzeczypospolitej Polskiej odbyła się konferencja z okazji 75-lecia wysiedlenia Polaków z Ukrainy. Senatorowie jakby dostali olśnienia po przedstawieniu im prawdy o tym ludobójstwie. „To jest skandal” – mówili. „Wszyscy muszą się o tym dowiedzieć. Musimy tę tragiczną historię zamieścić w podręcznikach szkolnych”. Od ukazania się mojej pierwszej książki minęło 20 lat. Dziś znowu wychodzi moja książka i znowu mówi się o „zapomnianym ludobójstwie”. Czy doczekam chwili, kiedy wyjdzie książka, w której będzie napisane po prostu „ludobójstwo”, bez „zapomniane”. Kiedy ta tak ważna karta polskiej historii zajmie należne jej miejsce w zbiorowej świadomości Polaków? Moje życie, jako historyka zajmującego się tym tematem, byłoby spełnione, gdyby ta zbrodnia nie była zapomniana. Gdyby w Warszawie na jednym z placów został wzniesiony pomnik dla tych wszystkich zamordowanych. Gdyby IPN zajął się zbieraniem nazwisk ludzi, których Stalin rozstrzelał. Gdyby w programach szkolnych, w polskiej szkole mówiono o tej zbrodni, a młode pokolenie dzisiejszych Polaków wiedziało, co się stało z ich rodakami na tak zwanych dalszych Kresach.

„Być Polakiem w Związku Sowieckim w 1938 roku – to mniej więcej to samo, co być Żydem w III Rzeszy”. Pana książka zaczyna się bardzo mocnym porównaniem.

– Dość często spotykam się z opiniami w Polsce, że „może ten Ruski przesadza, po co nam jeszcze pogarsza stosunki polsko-rosyjskie, które i tak są złe”. Ale nie można budować stosunków wzajemnych z Rosją na kłamstwie, nie da się zbudować atmosfery wzajemnego poszanowania bez upamiętnienia tej tragedii. Chodzi również o pamięć tych, którzy przeżyli. Jak przyjeżdżam do Dołbysza – polskiej stolicy sowieckiej (ukraińskie Dowbysz, kiedyś Marchlewsk – stolica polskiego rejonu autonomicznego – przyp. red.) i spotykam się z tymi ludźmi, serce mi po prostu krwawi. Pytają: „Kiedy w końcu Polska uzna to, co się z nami stało? Kiedy pojawi się pomnik w Warszawie?” Bo jedyny pomnik postawiony ofiarom, to brzozowy krzyż z napisem: „Tym wszystkim Polakom, którzy nie mają swoich własnych mogił na terenie ogromnego Związku Sowieckiego”. To są ich ojcowie, dziadkowie, matki i bracia. Pamiętajmy, że na terenie tego niedawno upadłego państwa żyje jeszcze ponad milion naszych rodaków.

Wszyscy podzielają pana pogląd, że to było ludobójstwo?

– Nie, zwłaszcza za Bugiem, gdzie pytają: „Co to jest 200 tysięcy? W czasie stalinowskich czystek zginęły miliony obywateli innych krajów. To jest kropla w morzu krwi. Nie warto na to zwracać uwagi. I Polacy nie mają jakiejś taryfy ulgowej, żeby twierdzić, że represje wobec Polaków były surowsze niż represje wobec innych narodowości”. Niemców w Rosji też prześladowano. Prawda historyczna jest natomiast taka, że w okresie, kiedy rozstrzelano ojca Anny German, Polacy byli prześladowani dziesięć razy bardziej okrutnie niż Niemcy. Bo wśród Polaków zginął co drugi mężczyzna. Przetrwać to wszystko było praktycznie niemożliwe. Widziałem kilku znanych Polaków, którzy ocaleli. To byli ludzie na wysokich stanowiskach w Moskwie. Przeżył na przykład główny prokurator Związku Sowieckiego, który występował jako oskarżyciel na tych wszystkich procesach – Andrzej Wyszyński. Ale on przetrwał tylko dlatego, że jego postawa była kompletnie upodlona. Niżej upaść niż on po prostu było niemożliwe.

Przeżyła wdowa po Filipie Dzierżyńskim – Zofia Dzierżyńska. Ona jedyna pisała do Stalina i tłumaczyła, że Polacy to jest naród, który nie nadaje się na komunizm, że jedyna szansa ich skomunizowania – to stworzenie dla nich 17. republiki polskiej w składzie ZSRR.

Dlaczego zajął się pan ciemnymi stronami Rosji? Jest Pan przecież z pochodzenia Rosjaninem.

– Początkowo wcale nie miałem takiego zamiaru. Chciałem opisać historię Polaków w Związku Sowieckim. Jak zacząłem badania znalazłem wiele pozytywów: polska kultura, szkolnictwo itd. Zaczęło mnie jednak zastanawiać, co się z tymi wszystkimi ludźmi stało. Prawda była wstrząsająca.

Kiedy i gdzie mordowano Polaków?

– Cały Związek Sowiecki – od Brześcia do Władywostoku – to jest jeden wielki polski cmentarz. Nie ma ani jednej miejscowości prawdopodobnie, gdzie by nie leżały polskie kości. W kraju Stalina każdego Polaka podejrzewano o bycie szpiegiem.

Stalin nienawidził Polaków?

– Bardzo często mnie o to pytają. Wszyscy, którzy czekają na to, że powiem: „tak, Stalin miał fobię, nienawidził Polaków”, rozczarują się. W Związku Sowieckim powstała książka o tym, że Stalin był nieślubnym synem polskiego generała Nikołaja Przewalskiego. Kiedyś kolega przyniósł nawet portret Przewalskiego i zapytał: „zobacz, kto to jest?” Stalin – odpowiedziałem. Odwraca portret, a tam rzeczywiście podpis „Przewalski”. Byli bardzo do siebie podobni. Ale to jest historia alternatywna. Nie mamy dowodów.

Krew polskiego chłopa spod Żytomierza, rozstrzelanego jako polskiego szpiega w 1937 r. ma taką samą cenę jak krew polskiego generała, który dostał w tył głowy w 1940 r. I to w Polsce powinniśmy zrozumieć
Prof. Nikołaj Iwanow

Według mnie, Stalin prześladował i niszczył Polaków wyłącznie ze względów merytorycznych, bo uważał to za konieczne z punktu widzenia ideologii bolszewickiej. Czyszczenie Związku Sowieckiego z Polaków to było przygotowanie kraju do II wojny światowej, do przełomowego starcia ze światem kapitalistycznym. Stalin świadomie wzniecał nienawiść, która istniała jeszcze za czasów carskich wobec Polaków w społeczeństwie sowieckim, bo był mu potrzebny straszak do szantażowania całego społeczeństwa sowieckiego. Potrzebował wewnętrznego wroga, a Polacy idealnie się na tego wroga nadawali.

Jaka była skala zbrodni?

– IPN w 2009 oszacował liczbę polskich ofiar II wojny światowej. Podliczył ofiary Katynia, Starobielska, wywózki na Syberię, wysiedlenia, straty Armii Andersa, wojnę przeciwko AK, rozstrzelania zwolenników II RP na kresach itd. Te wszystkie straty oscylują gdzieś w granicy 70 tysięcy. W latach 1937-1938, w wyniku tzw. operacji polskiej, NKWD zamordowało nawet 200 tys. Polaków – obywateli Związku Sowieckiego – na mocy rozkazu wydanego przez ludowego komisarza spraw wewnętrznych Nikołaja Jeżowa. W 1937-1938 roku zginęło dziesięć razy więcej Polaków niż w Katyniu. O Katyniu wie każde dziecko w Polsce, a o tej zbrodni stalinowskiej prawie nikt.

Dlaczego w takim razie o Katyniu rozmawiamy, a o „wielkim terrorze” nie?

– Po pierwsze – najważniejsze – ludzie, którzy zginęli w Katyniu to była elita intelektualna, oficerowie, generałowie. Mieliśmy potem ogromną emigrację, która cały czas stawiała pomniki tym ofiarom. Mówiła o tym Organizacja Narodów Zjednoczonych, Stany Zjednoczone. Cały świat zachodni uznał tę zbrodnię. A kto miał przypomnieć o tych wszystkich, którzy zginęli w 1939 roku? W PRL-u to był temat tabu. Dopiero po upadku komuny zaczęliśmy o tym mówić. I idzie to bardzo ciężko, bardzo powoli.

Krew polskiego chłopa spod Żytomierza, rozstrzelanego jako polskiego szpiega w 1937 r. ma taką samą cenę jak krew polskiego generała, który został zabity przez strzał w tył głowy w 1940 r. I to w Polsce powinniśmy zrozumieć. To jest skandal, że kartotekę ofiar przygotowuje nie polski IPN, który jest powołany do tego, tylko rosyjskie stowarzyszenie MEMORIAŁ, w polskiej komisji którego pracuje, jeśli się nie mylę, zaledwie siedem osób. I ci ludzie, prawdziwi fanatycy sprawy upamiętnienia ofiar stalinizmu – niektórzy z polskimi korzeniami, inni nie – nazbierali już 20 tysięcy nazwisk ofiar stalinowskich. My (Polacy – przyp. red.) nie mamy ani pieniędzy ani chęci.

Kim były ofiary?

– Rozstrzeliwano czasami całe rodziny. A dzieci były wysyłane do obozów lub do sierocińców i tam wychowywano je w wierze komunistycznej na janczarów sowieckich.

Co zrobił polski rząd, by te zbrodnie zostały wyjaśnione?

– Nic. A wystarczyłoby przeznaczyć jakieś finanse ludziom, którzy mogliby udokumentować te zbrodnicze wydarzenia, napisać książki. Dać pieniądze jakiejś fundacji, która zbuduje pomnik. Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa powinna stawiać krzyże na cmentarzach. Polacy, którzy stracili rodziny powinny mieć ułatwione pozyskanie Karty Polaka. I najważniejsze, żeby młody Polak, który uczy się w szkole wiedział, że zbrodnie wobec narodu polskiego to jest powstanie warszawskie, Katyń, Starobielsk i również wielki terror stalinowski. W wielkim terrorze zginęło tyle samo Polaków, co w powstaniu warszawskim. To jest dokładnie taka sama zbrodnia.

Co jeszcze mogą kryć rosyjskie archiwa?

– Niby wiele dokumentów zostało wyciągniętych. Mamy obraz generalny zbrodni, nie znamy jednak wszystkich detali.

Jaki jest stosunek dzisiejszych Rosjan do Polaków?

– W Rosji nie lubią Polaków historycznie, podobnie jak w Polsce Żydów. Ale jeśli Żyd mieszka na tej samej ulicy co Polak, to są już przyjaciółmi. W Rosji jest mniej więcej to samo, są „nasi Polacy” i „wasi Polacy”. Teraz nie lubią tam Polaków dlatego, że Polska popiera Ukrainę. I ta niechęć bardzo wzrosła w ostatnim czasie. Granice między „naszymi” i „waszymi” były stawiane już wiele, wiele lat temu. Zresztą, co tu ukrywać. U wielu pułkowników KGB Feliks Dzierżyński wisi na ścianie. Jest dalej uważany za „ojca” tego systemu. Sporo Polaków w Rosji zasiada na najwyższych stanowiskach. Facet, który jest sztandarem antyukraińskiej propagandy, nagonki na Zachód, na Polskę, jest Polakiem. Nazywa się Franciszek Klincewicz, weteran wojny afgańskiej, przewodniczy organizacji weteranów tej wojny. W Rosyjskiej Dumie Państwowej jest wiceprzewodniczącym komisji do spraw obrony. Odgrywa wyjątkowo aktywną rolę w toczącej się wojnie propagandowej z Zachodem. Prawie codziennie występuje w rosyjskiej telewizji. Polskie korzenie ma też „prawa ręka” Putina do spraw propagandy Siergiej Jastżembski. Rosjanom trudno nawet wypowiedzieć jego nazwisko.

[..]

za: http://wiadomosci.wp.pl/kat,1027191,title,III-wojna-swiatowa-jest-mozliwa-Prof-Nikolaj-Iwanow-Putin-ma-mniej-do-stracenia-niz-Zachod,wid,17311659,wiadomosc.html

———————–

13-05-2011
Między Stalinem a Hitlerem
http://polska.newsweek.pl/miedzy-stalinem-a-hitlerem,76579,1,1.html

Reklamy