24 LUTEGO 2015
AUTOR: KRAKAUER

Dylematy postulatu dozbrojenia Ukrainy – głos przeciwko

Znowu niektóre media głównego nurtu wyją z wściekłości, żeby dozbroić Ukrainę. Postulat ten, jest ekstremalnie enigmatyczny i w żadnej mierze nie odnosi się do wewnątrz ukraińskiej specyfiki, skali problemów i możliwych komplikacji. Przyjmując jednakże, że w postulacie dozbrojenia Ukrainy chodzi po prostu o przekazanie broni działającemu tam rządowi, to należy zastanowić się nad ryzykami jakie z tym się wiążą. Równolegle należy mieć nadzieję, że nikt nie będzie chciał dozbrajać sił oligarchów walczących na Ukrainie, w tym ksenofobicznych batalionów ochotniczych, z których niektóre są oskarżane o zbrodnie wojenne, w tym zbrodnie ludobójstwa.

Trzeba powiedzieć otwarcie, że nie było żadnych przeszkód prawnych w przekazywaniu broni Ukrainie, do póki ten kraj twierdził, że prowadzi wojnę domową (tzw. operację antyterrorystyczną). Jednakże od pewnego czasu z ust jego przywódców można usłyszeć, że prowadzą wojnę z Rosją, a ściślej są atakowani przez Federację Rosyjską. To zmienia zupełnie postać spraw, albowiem nie ma żadnego znaczenia czy to jest prawda czy nie, kraj dostarczający w jakiejkolwiek formule broń na Ukrainę musi się z tym liczyć, tj. że ta broń może posłużyć Ukraińcom w ich mniemaniu do prowadzenia wojny z Federacją Rosyjską. Co jeżeli okaże się prawdą, automatycznie stawiałoby kraj dostarczający broń, po stronie potencjalnych przeciwników Federacji Rosyjskiej – jeżeli podkreślmy rzeczywiście doszłoby do konfliktu Federacji z Ukrainą, a tego przecież nie można wykluczyć biorąc pod uwagę stałe dążenie strony ukraińskiej do włączenia Federacji do tej wojny.

Czy takie działanie wówczas byłoby wyjściem poza ramy art.5 Traktatu, który zobowiązuje państwa do kolektywnej obrony? Czymże jak nie złamaniem tego traktatu byłoby dostarczanie broni w jakiejkolwiek formule do wojującej strony – poza NATO. Wówczas kraj atakowany bronią pochodzącą z kraju NATO, mógłby uznać, że jest to w interesie NATO, skoro jest używana przeciwko niemu broń jednego z państw Sojuszu i zaatakować inny kraj Sojuszu lub ten, który dostarcza broni – każdy scenariusz jest tutaj możliwy. Przecież broń dostarcza się po to, żeby zabijać. Co prawda nie strzelaliby z niej żołnierze NATO, tylko Ukraińcy – jednakże pole do interpretacji Traktatu jest bardzo szerokie. Przy złej woli, nawet nadinterpretacja może stać się interpretacją. Jaką mamy gwarancję, że jeżeli przekażemy broń Ukrainie, jutro kraje NATO (lub chociaż jeden z nich), nie oskarży nas o łamanie porozumień z Mińska i podpalanie pokoju międzynarodowego – w ostateczności odmówi wykonywania zobowiązań sojuszniczych, argumentując, że to Polska się sama o tą wojnę prosiła i to jej problem, jak ta wojna do niej przyjdzie. Co wówczas? Mamy na to scenariusz? Przecież samo oburzenie się naszych mediów nie wystarczy, bo nikt ich nie przeczyta.

Jeszcze większym ryzykiem jest wykorzystanie przez Rosję przekazywania broni Ukrainie jako pretekstu do przekazywania broni partyzantom Noworosji, dla zrównoważenia potencjałów stron. W praktyce będzie to prowadzić do eskalacji konfliktu, w którym powstanie pytanie o to, kto może dostarczyć więcej, skuteczniejszego uzbrojenia, którym wojujące strony będą się posługiwać lepiej. Przyjmując nawet scenariusz, że mielibyśmy zagranicznego sponsora na przekazywaną Ukrainie w dowolnej formie broń – to nie doszłoby do niczego, jak do bardziej wyrafinowanych sposobów i form wzajemnego zabijania się tam na wschodzie. Nasz potencjał jest nikły i prawie żaden, żebyśmy liczyli się w nagłym dostarczaniu broni, a opróżnienie własnych arsenałów to najbardziej ekstremalny debilizm jaki możemy przeprowadzić, to już postulować mogą realni agenci wpływu!

Dlaczego nikt nie mówi o tym, żeby bogaci ukraińscy oligarchowie złożyli się na np. 5 mld USD i zamówili sobie sami w swoim przemyśle, nowoczesne uzbrojenie, które przecież Ukraina cały czas eksportuje za granicę! Ci ludzie mają pieniądze, Ukraina jest w stanie większą ilość typów potrzebnego jej uzbrojenia wyprodukować sama, a najbardziej wrażliwe urządzenia elektroniczne i nowe technologie wojskowe – kupić w Kanadzie, RPA lub nieco mniej nowoczesne w Chinach, nie wspominając już o USA, gdzie wysłanie dużego Antonowa z furgonetką zielonych papierków może przyczynić się do doposażenia ich armii w całą gamę wszelkiego rodzaju gadżetów. Mogą nawet przyjechać cywilni instruktorzy z firm wyspecjalizowanych w dostarczaniu zaawansowanych usług w sektorze bezpieczeństwa i porządku.

W całym tym zamieszaniu chodzi tylko i wyłącznie o to, żeby politycznie umoczyć Zachód w tym konflikcie, który powinien zrobić wszystko, żeby się nie dać Ukraińcom wciągnąć w ich wojnę domową. Ponieważ jakakolwiek obecność tam ze strony Zachodu, czy to broni, czy też nie mówiąc o tym nawet – wojska, spowodowałaby interwencję Federacji Rosyjskiej – na dowolny kraj NATO. Trzeba uniknąć sytuacji, gdy bronią NATO będzie się strzelać na Ukrainie, bo możemy być pewni że bardzo szybko nie jeden pocisk upadnie po rosyjskiej stronie granicy, a wówczas odpowiedź Moskwy będzie nie tylko uprawniona, ale po prostu konieczna.

Dziwi to, że nikt nie widzi ukraińskich wysiłków zmierzających do wciągnięcia regionu w wojnę, której nikt nie chce, a jej korzenie wynikają z błędu pana Poroszenki, który po swojej nominacji – zamiast poprosić wszystkich o wyciszenie emocji i rozmowy przy jednym stole, doprowadził do pacyfikacji Donbasu, a teraz najwyraźniej chce poniesione tam ofiary i prawdopodobne zbrodnie przykryć kolejną, świeżą krwią.

Nie może być zgody na dalsze podpalanie Ukrainy. Nie może być zgody na tą bezsensowną wojnę w dalszym ciągu. Im szybciej się ona zakończy, tym lepiej, ale do tego trzeba żeby Ukraina zaczęła wypełniać postanowienia z Mińska 2.

za: http://obserwatorpolityczny.pl/?p=30223

Reklamy