// Drogi czytelniku. Od dłuższego czasu nosiłem się z zamiarem zebrania w jednym miejscu informacji omawiających przyczyny (a przynajmniej niektóre, bo sił działających ku temu celowi było wiele) wybuchu II WŚ (w Europie). Cóż, najczęściej brak czasu odsuwał to coraz dalej w przyszłość. Ale, kiedy na blogu działającym pod hasłem „Prawda zawsze zwycięża” spotkałem się z ewidentnym, z premedytacją, zakłamywaniem rzeczywistości (historii) przez prowadzącego ten blog (a także zbanowaniem za niewygodne – dla prowadzącego blog – informacje) – zdecydowałem się przysiąść do tematu.
Złożoność stosunków i zależności Hitler – Stalin w latach 23-40/41 XX wieku jest tak wielowarstwowa że, aby omówić w miarę klarownie choć najważniejsze elementy, nie da rady zmieścić ich w jednej części. Stąd zdecydowałem się podzielić opracowanie, w miarę możliwości, zakresowo (tematycznie).
Poniższe „opracowanie”, jak i następne części, bardzo proszę traktować jako jedynie zbiór dostępnych faktów z różnych źródeł, zebranych ku pamięci. Absolutnie nie roszczę sobie do tego „opracowania” żadnych praw autorskich a najważniejsze materiały z których korzystałem ujęte są w Przypisach (niemniej proszę pamiętać że ew. prawa autorskie należą się autorom pozycji ujętych w Przypisach). Z konieczności prezentowane „opracowanie” przedstawia fakty w sposób możliwie skrótowy, sygnalny. Aby posiąść satysfakcjonującą wiedzę w temacie niewątpliwie należałoby poświęcić nieco czasu na zapoznanie się z dostępnymi materiałami. Wszystkich zainteresowanych tematyką zachęcam do poszukiwania własnych źródeł oraz do zapoznania się z materiałami opracowanymi przez panów Marka Sołonina w publikacjach związanych z tematyką czerwca 1941 oraz Wiktora Suworowa (właśc. Władimir Bogdanowicz Riezun) w publikacjach z serii „Lodołamacz” oraz „Samobójstwo”. Niewątpliwie ich książki można potraktować jako punkt wyjścia do własnych przemyśleń …

PS. Zbliża się kolejna rocznica zakończenia II WŚ, ale nie była ona jakimkolwiek bodźcem w moim działaniu. Do omawianych tu kwestii staram się zachować dystans, raczej spojrzenie z perspektywy lat które upłynęły od tamtego czasu. Niemniej, są to fakty które przez tyle lat przed nami ukrywano…

PPS. Bardzo proszę zwrócić uwagę na dokument który znajdziesz, drogi czytelniku, na końcu części (1). To ukrywany przez dziesięciolecia a odnaleziony przez rosyjskiego historyka „Tekst przemówienia Józefa Stalina na posiedzeniu Biura Politycznego KC WKP(b) 19 sierpnia 1939 roku”. Sam on wystarczyłby do rozważań nad tym co legło u podstaw wybuchu II WŚ.

PPPS. Drogi czytelniku, jeśli dysponujesz materiałami (informacjami) które twoim zdaniem pasowałyby merytorycznie do zakresu niniejszego „opracowania” bardzo proszę o udostępnienie ich (do wykorzystania) np. poprzez email kontaktowy z powitalnej strony mojego bloga. Dziękuję.

3 kwietnia 2015

Stalin i Hitler – przegrana wojna (cz.2) – Sprzątanie

„Za pomocą historii jako nauki potrafiliśmy stworzyć „inną wojnę”. W każdym razie z tym, co napisano na temat wojny, z wyjątkiem kilku książek, jako żołnierz zupełnie się nie identyfikuję. Osobiście brałem udział w całkiem innej wojnie. A przecież powstawały całe wagony literatury wojennej. Na przykład dwanaście tomów „Historii Drugiej Wojny Światowej”. Bardziej zafałszowanego, spreparowanego, kłamliwego wydawnictwa w naszej historii, w tym także w historii literatury, nie było. A dokonali owego dzieła – tom za tomem – nader sprytni, wysoko opłacani i świadomi tego, co robią, ludzie. Niedawno starli się ostro na łamach prasy dwaj historycy Morozow i Samsonow, na temat pewnych fragmentów dwunastotomowej edycji. Napisałem wówczas list do redakcji pisma, oświadczając, że większość historyków, a zwłaszcza ci, którzy tworzyli historię Wielkiej Wojny Ojczyźniartej, nie mają prawa używać słowa tak świętego, jak prawda. Utracili to prawo z powodu swoich postępków, swojej hipokryzji”. (1)

Wojna była święta, wielka. wyzwoleńcza, a dopasowanie do niej jakiejkolwiek wersji wciąż się nie udaje. [..] Wstyd i hańba. Wszyscy agresorzy dawno już napisali historię wojny. Mają oficjalną historię Niemcy, mają Japończycy – dziewięćdziesiąt sześć tomów! A u nas – ani rusz. Moim zdaniem, jeszcześmy w ogóle nie zaczęli. Uważa się że chruszczowowskich sześć tomów, breżniewowskich dwanaście, gorbaczowowskich dziesięć to nieudane próby. Moim zdaniem nie ma podstaw do takiego stwierdzenia. Tych wielotomowych edycji nie można uważać za próby, choćby nawet nieudane, gdyż a priori przyjęto zalożenie, by uciekając się do wszelkich możliwych sposobów, całą sprawę zamącić, a nie rozjaśnić. Naukową metodologię zastąpiono kuglarskimi sztuczkami, a jedynym celem było pisanie tak, by, broń Boże, nie odkryć jakichś tajemnic.

Nie narzucam nikomu swojej opinii, każdy może wyciągnąć wnioski sam, ale moja wizja przyszłości jest taka: historii wojny, którą rozpętał Związek Radziecki, określanej czasami jako święta, nie uda się napisać.
Nigdy. Po prostu dlatego, że nie mogą istnieć dwie prawdy. (2)

Historia ZSRR (prawdziwa historia) w całości składa się z tajemnic. Tajemnice te w przeważającej części bardzo nieprzyjemnie zaskakują.
„Moskowskij komsomolec” (3)

Zwycięzcy piszą historię, ale…

To właśnie Józef Wissarionowicz doprowadził do objęcia przez Hitlera władzy. Swego czasu bez szczególnego wysiłku zebrałem grubą teczkę materiałów poświadczających prostą tezę Trockiego, że bez Stalina nie byłoby Hitlera. Zrobiłem to nie sięgając do jakichś tajnych archiwów, lecz odwołując się do najzwyklejszych, znanych powszechnie faktów. Było ich bardzo wiele, a wszystkie tak przekonujące, że napisanie książki nie stanowiłoby najmniejszego problemu – ot, posegregować wycinki tematycznie, opracować oddzielnie każdy temat, zatytułować poszczególne rozdziały, tu i ówdzie wyrazić własną opinię. Okazało się jednak, że nie muszę tego robić, ponieważ taka książka już istnieje. (2)

Jej autorem jest niemiecki historyk Thomas Weingartner, a praca nosi tytuł „Stalin i wyniesienie Hitlera. Polityka Związku Radzieckiego i Międzynarodówki Komunistycznej wobec Niemiec”. (4) Zanim ja się zabrałem do pisania, Weingartner posłużył się tą samą metodą – nie mędrkując wiele i nie czekając na otwarcie tajnych kremlowskich archiwów, zebrał znane ogólnie rezolucje kongresów Kominternu, protokoły Komitetu Wykonawczego tego sztabu rewolucji światowej, artykuły „Prawdy” i „Rote Fahne”, przypomniał czytelnikom fakty, o których komuniści tak bardzo pragnęli zapomnieć. Wyszła z tego książka prosta i dla każdego zrozumiała, nie pozostawiająca miejsca dla żadnych komunistycznych kontrargumentów. Wszystkich, którzy interesują się tą sprawą, odsyłam do owej znakomitej pracy i gorąco ją polecam. Do tego, co głosił swego czasu Trocki, a po latach opublikował Weingartner, nie mam nic do dodania, powtarzać zaś znanych faktów nie warto. I bez mojego udziału dowiedziono, że mrzonki Hitlera o ziemiach na Wschodzie pozostałyby fantazjami marzyciela z Monachium, gdyby nie niemożliwa wprost do przecenienia pomoc Stalina. (2)

Stalin docenił „Mein Kampf”. Z książki tej jasno wynikało, że pojawił się człowiek, który powstanie przeciwko całemu światu. Którego wszyscy będą nienawidzić, który stanie się wrogiem narodów i któremu świat zgodnie wypowie wojnę. Cała nienawiść tego świata skupi się na Hitlerze i jego następcach. Jeśli Hitler wywoła awanturę wojenną, wpierw skieruje swą agresję przeciwko komukolwiek, ale na pewno nie przeciwko Związkowi Radzieckiemu. Skoro istotnie dojdzie do wojny, to logika jej działań spowoduje rozproszernie sił niemieckich na całym kontynencie europejskim i poza jego granicami. I każdy, kto powstanie przeciwko Hitlerowi, będzie uważany za wyzwoliciela i zbawcę. O to właśnie chodziło Stalinowi. Józef Wissarianowicz wiedział: jeśli Hitler wda się w wojnę przeciwko Francji i Wielkiej Brytanii, to sprawa terytoriów wschodnich sama upadnie. Tak też się stało. (2)

… brudzą sobie ręce

Przez całe dziesięciolecia wbijano nam do głów: bez wypowiedzenia wojny! A potem ukazały się pamiętniki marszałka Związku Radzieckiego Żukowa.
„Do gabinetu szybko wszedł Mołotow.
– Rząd niemiecki wypowiedział nam wojnę.
Stalin opadł na krzesło i głęboko się zamyślił.” (5)

W owym odległym 1969 roku [..] w każdej książce o wojnie pisano: „bez wypowiedzenia”… W każdej gazecie, rok w rok, w rocznicę 22 czerwca: „bez wypowiedzenia”. Jedno z dwojga: albo Żukow nie czytał gazet i książek o wojnie, albo nie czytał własnych pamiętników.

Kto ma rację: Ribbentrop i Żukow, którzy twierdzili, że wojna została wypowiedziana, czy oskarżyciele i sędziowie trybunału w Norymberdze, którzy w uzasadnieniu wynoku śmierci Ribbentropa napisali, że wojna nie była wypowiedziana? Rację miał Ribbentrop. I Żukow. Wojna była wypowiedziana.

Zostało to uznane nawet przez oficjalną historiografię radziecką: „W tym duchu zostało sformułowane memorandum, które J. Ribbentrop wręczył 22 czerwca ambasadorowi radzieckiemu w Berlinie. Twierdzono w nim, że rząd radziecki dąży do rozsadzenia Niemiec od wewnątrz i w każdej chwili gotów jest dokonać przeciw nim agresji”. (6)

Dlaczego więc radzieccy oskarżyciele w Norymberdze negowali fakt wypowiedzenia wojny? Dlaczego kłamali, że Ribbentrop 22 czerwca 1941 roku nie wręczył żadnego dokumentu radzieckiemu ambasadorowi w Berlinie? Dlaczego, mówiąc delikatnie, popełniali przestępstwo przeciw wymiarowi sprawiedliwości, dlaczego spreparowano jawnie zmyślone oskarżenie przeciw Ribbentropowi?

Oto w czym rzecz. Mołotowowi w Moskwie i Dekanozowowi w Berlinie oprócz not Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rzeszy Niemieckiej do rządu radzieckiego, wręczono trzy załączniki:
„Raport ministra spraw wewnętrznych Rzeszy Niemieckiej, SS-Reichsführera i dowódcy policji dla rządu niemieckiego o dywersyjnej działalności ZSRR, skierowanej przeciw Niemcom i narodowemu socjalizmowi.”
„Raport Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rzeszy Niemieckiej o propagandzie i agitacji politycznej rządu radzieckiego.”
„Raport Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu dla rządu Rzeszy Niemieckiej o koncentracji wojsk radzieckich przeciw Niemcom.”

Tegoż dnia, 22 czerwca 1941 roku, w kilka godzin po otrzymaniu tych dokumentów, zastępca przewodniczącego Rady Komisarzy Ludowych, ludowy komisarz spraw Zagranicznych ZSRR Wiaczesław Mołotow wystąpił w radiu z odezwą do narodu. Słowa nie da się cofnąć: Mołotow obwieścił całemu światu, że rząd niemiecki wysunął pretensje i te pretensje Mołotow otrzymał. Co więcej, Mołotow zakomunikował, jakie to pretensje zostały wysunięte: „Rząd niemiecki postanowił wstąpić na drogę wojny przeciw ZSRR w związku z koncentracją oddziałów Armii Czerwonej na wschodniej granicy Niemiec”. (7)
Mołotow powinien był powiedzieć: to kłamstwo, nie było żadnej koncentracji! Ale tego nie powiedział. Nie było możliwości zaprzeczenia niemieckim pretensjom…

Feldmarszałek Wilhelm Keitel, obstawał przy swoim: „Napaść na Związek Radziecki przeprowadzono w celu uprzedzenia ataku Rosji na Niemcy”. I dalej: „Twierdzę, że wszystkie wstępne założenia przyjęte przez nas do wiosny 1941 roku miały charakter obronny na wypadek napaści Armii Czerwonej. A więc całą wojnę na Wschodzie można określić w dużym stopniu jako prewencyjną. Oczywiście, przy opracowywaniu tych założeń postanowiliśmy przyjąć metodę najskuteczniejszą, to znaczy: uprzedzić atak Rosji Radzieckiej i nieoczekiwanym uderzeniem rozbić jej siły zbrojne. Wiosną 1941 roku doszedłem do wniosku, że silna koncentracja wojsk rosyjskich i w następstwie ich napaść na Niemcy może nas postawić ze strategicznego i ekonomicznego punktu widzenia w sytuacji krytycznej. Szczególnie zagrożonymi wydawały się duże wysunięte na wschód flankowe bazy – Prusy Wschodnie i Górny Śląsk. Już w pierwszych tygodniach atak ze strony Rosji postawiłby Niemcy w skrajnie niekorzystnej sytuacji. Nasz atak wydawał się bezpośrednim następstwem tego zagrożenia”. (8)

Mówił o tym również generał pułkownik Alfred Jodl: „Funkcjonował pogląd polityczny, że sytuacja skomplikuje się, jeśli Rosja zaatakuje pierwsza”. (9)
Za te właśnie słowa ich powieszono. Nawet nie za te słowa, ale za to, że nie chcieli ich wycofać.

22 czerwca 1941 roku Hitler zwrócił się do narodu niemieckiego i oświadczył, że wojna przeciw Związkowi Radzieckiemu jest wymuszona, prewencyjna, ma na celu ocalenie Niemiec przed nieuniknioną agresją.
Nikt nie zaoponował.
Po rozgromieniu Niemiec Stalin oświadczył, ze ZSRR to niewinna ofiara, że nie zamyślano żadnej agresji przeciw Niemcom.
Zaprotestowało trzech: jeden niemiecki minister, jeden feldmarszałek i jeden generał. I zostali powieszeni.
Pozostali hitlerowcy nie oponowali.

Proces Norymberski – zastraszanie

Jeśli nie można było powiesić wszystkich, to należało powiesić choćby tych najważniejszych. Co do Rommla, sprawa jest jasna – albo on sam wybrał samobójstwo, albo ktoś mu w tym dopomógł. Ale Guderian i Manstein wykpili się lekkim strachem. Może więc byli niewinnymi owieczkami?

19 września 1941 roku padł Kijów. Było to zasługą Guderiana i jego 2. Grupy Pancernej, która obeszła Kijów szerokim manewrem oskrzydlającym. A po dziesięciu dniach – 29 września l941 roku – Babi Jar (10). W roku 1945 Guderian trafił do niewoli. Radzieccy oskarżyciele mogli bez trudu powiązać Guderiana i Babi Jar jednym sznurkiem i na tym sznurku Guderiana powiesić. Ale radzieccy oskarżyciele, którym przewodził osławiony prokurator Andriej Wyszyński, nie wiedzieć czemu, nie pociągnęli Guderiarra do odpowiedzia]ności. Babi Jar to sprawka zbirów z SS. Uczciwy żołnierz Guderian nie ponosi odpowiedzialności za Babi Jar. Ale w kijowskim kotle w ręce Guderiana trafiły setki tysięcy żołnierzy i oficerów Armii Czerwonej. Wiele tysięcy oficerów i komisarzy zostało zamordowanych w pierwszych dniach, kiedy jeńcy znajdowali się jeszcze pod strażą żołnierzy Guderiana, u niego w niewoli. To by się dopiero nadawało do aktu oskarżenia. A tu nic.

Od lipca 1944 roku Guderian był szefem Sztabu Generaleego Wojsk Lądowych. Za wszystko, co się działo na froncie i na tyłach, ponosił całkowitą odpowiedzialność. Można zwalić na jego głowę wszystko, co się chce, i narzucić na tę głowę stryczek. I można go sądzić choćby za taktykę spalonej ziemi podczas odwrotu, za zburzoną, spaloną Warszawę, za wymordowanie jej mieszkańców, za przygotowania do całkowitego unicestwienia
Krakowa. Guderiana można było osądzić za zrównane z ziemią miasta, wysadzone mosty, zrujnowane fabryki i spalone wsie, rozstrzelanych zakładników i trudną do oszacowania liczbę niewinnie zamordowanych. Osądzić i skazać na śmierć. Ale na procesie norymberskim, gdzie świadkami były ofiary totalitaryzmu, zasiadł wśród nich – nieszczęsny Guderian.
Też świadek.

Erich von Manstein. Pogwałcenie neutralności Belgii i Holandii, dzięki czemu wojskom Wehrmachtu udało się obejść Linię Maginota i zadać Francji śmiertelny cios – to jego dzieło. To on wymyślił ten plan. To on osobiście przekonywał Hitlera, żeby inne warianty natarcia odrzucić, a jego plan zrealizować. Francja padła, Brytyjski Korpus Ekspedyryjny stracił całe swoje uzbrojenie w Dunkierce i tylko cudem zdołał ewakuować się z
kontynentu. Manstein nie siedział w gabinecie, ale wraz z Guderianem i innymi wprowadzał swój plan w życie (a dokładniej – w śmierć), wykazując się nieprzeciętnym okrucieństwem. Powiesić go! Ale towarzysze radzieccy byli innego zdaria. Podstępne rozgromienie Francji, też coś! To nie zbrodnia. I sędziowie francuscy pokornie potakiwali.

Od 22 czerwca 1941 roku Manstein walczył w krajach bałtyckich. Nie będę przypominać, co się tam działo. Działy się tam rzeczy, mówiąc oględnie, okropne. Mansteinowi podlegała bezpośrednio najokrutniejsza ze wszystkich Dywizja SS „Totenkopf”. Za postępki tej dywizji Mansteina należało na łańcuchu powlec przed sąd. Radzieccy oskarżyciele mogli (i powinni byli!) wystawić Mansteinowi rachunek za Pribałtikę. Ale nie wystawili. W roku 1942 Manstein walczył na Krymie. Urządził tam krwawą łaźnię, porównywalną rozmiarami do tej, którą urządzili również na Krymie Piatakow, Bela Kun i Ziemlaczka po zakończeniu wojny domowej. Za Krym można było Mansteinowi wystawić rachunek. Ale radzieccy oskarżyciele okazali niezwykły humanitaryzm. Za tamtą rzeź Stalin wysiedlił z Krymu wszystkich Tatarów razem z sędziwymi staruszkarni, którzy nikogo nie mordowali, i oseskami, które przyszły na świat już po tych wydarzeniach. Ale Mansteina, który kierował rzezią, a w kazdym razie jej patronował, jakoś do Kazachstanu nie wywieźli. Manstein był zbrodniarzem wojennym, został osądzony przez sąd brytyjski za zbrodnie wojenne popełnione w 1940 roku we Francji: nie za
przygotowanie i planowanie wojny agresywnej, ale za rozstrzeliwanie jeńców wojennych. (Co prawda, ułaskawiono go i szybko zwolniono). A Związek Radziecki nie miał do Mansteina pretensji…

To właśnie ich należało powiesić za przygotowanie wojny agresywnej: Brauchitscha, Haldera, Marcksa, Paulusa. I do kompletu – Greiffenberga z Brandtem.

Guderiana należałoby powiesić wraz z autorami planu, podobnie jak wszystkich dowódców grup armii, armii i grup pancernych. Nie zaszkodziłoby też powiesić dowódców korpusów i dywizji. Dlaczego więc radzieccy oskarżyciele żądali stracenia Keitla i Jodla, skoro wiedzieli, że to nie są oni twórcami „Barbarossy”?

W Norymberdze radzieccy sędziowie śledczy żądali od Ribbentropa tylko jednego: powiedz, że Związek Radziecki nie zamierzał napadać. Powiedz, że Związek Radziecki nie był przygotowany do wojny i nie stanowił żadnego zagrożenia. Powiedz, że wojna nie została wypowiedziana, a ty nie wręczałeś nam żadnych dokumentów!

Gdyby Ribbentrop w czasie wstępnego przesłuchania zgodził się na radzieckie propozycje, to natychmiast zostałby przeniesiony z grona oskarżonych do grupy świadków oskarżenia. Ale Ribbentrop stał twardo przy swoim. W celi więziennej Ribbentrop sporządzał notatki, które zostały teraz opublikowane: „Wielka koncentracja wojsk radzieckich w Besarabii stwarzała dla Adolfa Hitlera istotne zagrożenie z punktu widzenia dalszego prowadzenia wojny przeciw Anglii: w żadnym wypadku nie mogliśmy dać się odciąć od mającej dla nas życiowe znaczenie ropy naftowej. Gdyby Rosja posunęła się dalej, to w dalszym toku wojny stalibyśmy się zależni od dobrej woli Stalina. Takie perspektywy mogły istotnie wzbudzić u Hitlera nieufność co do rosyjskiej potęgi. Powiedział mi że on ze swej strony obmyśla posunięcia wojenne, bo nie chciałby być zaskoczony znienacka przez Wschód”.

Czy przeklęty hitlerowiec kłamie? Być może. Ale jeśli za takie słowa powieszono Ribbentropa, to powieśmy i generała armii Gariejewa wraz z pułkownikiem Orłowem.[..] Orłow i Gariejew mówili o tym samym, co Hitler w wąskim kręgu, co Ribbentrop na procesie. Jednak nikt w Związku Radzieckim ani w Rosji nie zaprzeczył rewelacjom Gariejewa i Orłowa, ani nie skazał ich na karę śmierci. Więc jeśli za takie słowa wieszają, to czemu by nie powiesić ministra obrony Rosji i szefa Sztabu Generalnego, którzy zgadzali się z poglądami Hiflera-Gariejewa i Ribbentropa-Orłowa?

I trybunał wydał wyroki śmierci. Keitla i Jodla, autorów fantastycznych, nigdy nie zrealizowanych planów podboju Afganistanu, Iranu, Turcji, Indii i Egiptu powieszono. A więc jednych sądzą i wieszają. Innych nie sądzą i nie wieszają. Według jakich kryteriów dokonuje się tego wyboru?

Cóż to za sąd: Ribbentrop podpisał pakt o rozpoczęciu drugiej wojny światoweJ – więc stawia się go na pomoście z desek z zapadnią pod nogami, która się nagle usuwa, otwierając drogę do państwa umarłych; Mołotow podpisał ten sam dokument i oto zza kulis wraz z towarzyszem Stalinem kieruje procesem norymberskim. Druga wojna światowa zaczyna się od rozbioru Polski. Mapę tego rozbioru podpisał też sam Stalin. Wymiary Jego podpisu – 58 centymetrów. Nasz wielki wódz był widać bardzo zadowolony, że otwiera przed Hitlerem drogę prowadzącą w potrzask. (2)

Dlaczego więc Mołotowa i Stalina nie powieszono za te same postępki, za które powieszono Ribbentropa? Podpisując w Moskwie pakt o rozpoczęciu drugiej wojny światowej, Ribbentrop w istocie wyłączył niemiecką machinę dyplomatyczną. Później mówiły już armaty, a nie niemieccy dyplomaci.

Ribbentropa powieszono. Czyż jednak nie było godniejszych kandydatów? Ribbentrop nie miał bezpośrednich powiązań ani z Babim Jarem, ani z blokadą Leningradu, ani z obozami jenieckimi, nie podlegała mu Dywizja SS „Totenkopf”.

Jeśli ktoś jest winien, to bijemy winnego, a nie pierwszego z brzegu. Czyżby Stalin w Norymberdze wieszał po prostu tak, bez zastanowienia?

Stalin był głównym reżyserem Norymbergi, choć w tym czasie nie wszyscy zdawali sobie z tego sprawę. Proces norymberski był przygotowywany przez Stalina z taką samą starannością, jak każda operacja wojskowa. Interesu Związku Radzieckiego na procesie broniono równie zaciekle, jak ruin Stalingradu. Wszystko, co robił Stalin, zwłaszcza w takiej sprawie, miało sens i żelazną logikę. Logika ta jest zrozumiała. gdy wiesza się Rosenberga. Był on czołowym ideologiem hitleryzmu. Dobrze wiemy, co to takiego. Ale tę żelazną logikę moża dostrzec również w wyrokach na Ribbentropa, Keitla i Jodla.

W Norymberdze radzieccy sędziowle robili, co chcieli, ale tak czy owak byli w mniejszości. Radziecki oskarżyciel był jeden, a zachodnich było trzech: z USA, Wielkiej Brytanii i Francji. Jak to się stało, panowie prawnicy demokratycznego Zachodu, że wieszano nie tych, którzy najbardziej zasługiwali? Gdzież wtedy byliście?

Zadziwiające jest zachowanie USA, Wielkiej Brytanii i Francji. Przedstawiciele tych państw zasiedli przy jednym stole razem ze stalinowskimi ludobójcami, aby sądzić hitlerowskich ludobójców za ludobójstwo. Być może przywódcy świata zachodniego nie wiedzieli z kim zasiadają do stołu sędziowskiego. Jeśli tego nie wiedzieli, to znaczy, że byli idiotami. Jeśli wiedzieli, to byli przestępcami. Zachód sprzedawał demokrację nie tylko w Jałcie, ale również w Norymberdze. Siadając wspólnie z komunistycznymi katami przy stole sędziowskim, Zachód zignorował wszystkie zbrodnie komunizmu i oddał Europę Środkową na pastwę Stalina, uzasadniając to tym, że on ją uratowal i teraz może postępować według własnego uznania.

Związek Radziecki ignorował postanowienia trybunału już w trakcie trwania procesu. Więcej – w Norymberdzeuznano, że druga wojna światowa została zaczęta przez Niemcy hitlerowskie i radzieccy przedstawiciele podpisali się pod tym. Ale potem oświadczono, że „zawinili nie tyko imperialiści Niemiec, ale całego świata”. (11) I na tym właśnie polega rewizja postanowień Norymbergii. Zachodni przywódcy zasiedli przy jednym stole ze stalinowskimi ludobójcami, by wymierzyć sprawiedliwość, więc sami wpisali się do grona ludobójców. A towarzysze radzieccy wybronili się od tych zarzutów [..].

Stalinowi potrzebne było zniszczenie tych, którzy oskarżali ZSRR o przygotowywanie agresji przeciw Europie. Ale nie wszystkich można zlikwidować – wielu z nich znajdowało się na terytoriach nie podlegających jurysdykcji Stalina. Jak zamknąć im usta? Strachem.

Właśnie dlatego Stalin wszczął proces norymberski. (Sojusznicy nie chcieli procesu, optowali za bezpośrednią likwidacją (12)). Stalin pokazał wszystkim byłym niemieckim generałom, admirałom, oficerom, dyplomatom: dla mnie Ribbentrop jest niewinny. Wręcz przeciwnie, przywiózł on do Moskwy taki dokument, na którym ja pochopnie złożyłem ponad półmetrowy podpis. Ale wieszam Ribbentropa, żeby nie gadał czego nie trzeba.

Oto Keitel i Jodl, nie walczyli na moim terenie, nie układali planów przeciw mojemu krajowi, tylko wymyślali fantastyczne plany wyprawy na Indie. Ich też powieszę. Z tego samego powodu: żeby nie gadali po próżnicy.

Ale zbrodniarzy Mansteina, Guderiana, Paulusa, Haldera, Zeitzlera i tysiące podobnych – ułaskawiam. Jeśli łatwo mi wieszać tych, którzy nie walczyli na moim terenie, to na każdego, kto był na terytorium radzieckim coś wypichcę. Puśćcie tylko farbę, a już setki moich świadków dowiodą wam wszystkiego, co potrzebne do wydania wyroku śmierci. A pisać pamiętniki należy tak: ruscy durnie nie przygotowywali się do podboju Europy, i w swej tępocie nie byli w stanie nic takiego wymyślić.

Niemieccy generałowie zrozumieli i zaakceptowali reguły gry. (2)

Oto przykład działania pojętnego feldmarszałka: 9 stycznia 1946 roku Paulus zwrócił się z pisemnym oświadczeniem do rządu ZSRR, w którym demaskował konkretnych winowajców rozpętania drugiej wojny światowej, omówił bestialstwa i zbrodnie, jakich dopuścili się na okupowanych terenach. (13) Tego właśnie potrzeba towarzyszowi Stalinowi.
I oto świadek Paulus pojawia się w Norymberdze: „Wszyscy obecni na sali spodziewali się, że wejdzie niemilecki feldmarszałek w zniszczonym mundurze z zerwanymi naramiennikami. Ale Paulus pojawił się w czarnym garniturze, w białej koszuli z muszką, w lakierkach”. (14)

Za jakież to męstwo jeniec wojenny Paulus poskrzypuje lśniącymi lakierkami? Oto siedzi na ławie oskarżonych Wilhelm Keitel, taki sam feldmarszałek. Jest w starym mundurze, pozbawionym epoletów, bez dystynkcji i orderów. Dlaczegoż to towarzysze radzieccy nie obuli go w lakierki?

Hermann Göring też siedzi w swoim mundurze. I Jodl. Dlaczego nie wystroić ich w nowe spodnie?
Ano dlatego, że mówią nie to, czego chce towarzysz Stalin. (2)

Socjalizm niejedno ma imię

Oto prawdziwy socjalizm.
24 marca 1942 roku Hitler nawołuje: „Trzeba zlikwidować społeczeństwo kapitalistyczne”.
28 marca 1945 roku Goebbels nazywa siebie narodowym bolszewikiem i nakazuje: „Należy myśleć w duchu rewolucynym, a przede wszystkim – działać w taki właśnie sposób. Nadszedł czas, by zrzucić wreszcie ostatnią burżuazyjną skorupę”.

Moskiewscy komunistyczni ideolodzy upierają się przy zdaniu, że w ZSRR mieliśmy prawdziwy socjalizm, a hitlerowski był wypaczeniem. Chciałbym się dowiedzieć, na czym polegała przewaga naszego socjalizmu nad hitlerowskim? Hitler doszedł do władzy legalną drogą, zwyciężył w wyborach powszechnych. Lenina nikt nie wybierał, zdobył władzę drogą krwawego przewrotu, dokonanego za niemieckie pieniądze. Dlaczego więc radziecki socjalim miałby być lepszy od hitlerowskiego? Czy dlatego, że wymordowaliśmy więcej ludzi? Że bardziej wyniszczyliśmy kraj? Że nasi przywódcy bezczelnej kradli? Że ludzie żyli u nas w bydlęcym upodleniu? Każdy, kto opłakuje utracony radziecki socjalizm, powinien jeszcze raz przeczytać książkę Iwana Sołoniewicza „Rosja w obozie koncentracyjnym”. Szczególnie polecam rozdział „Dziewczynka z lodem”: „I oto na kościach tego maleńkiego szkieleciku – milionów takich szkielecików – będzie się budowało socjalistyczny raj”.

Czy socjalizm to socjalim leninowski czy hitlerowski – niewielka różnica. U nich ten barbarzyński ustrój był taki, u nas nieco odmienny. Ale jeden i drugi był prawdziwym socjalizmem. I nie spodziewajcie się, że może istnieć jakiś inny. Wciąż słyszymy, że socjalizm Jeżowa, Bucharina, Himmlera, Chruszczowa, Eichmanna, Ceausescu, Mao Tse-tunga, Fidela Castro i wszelkich innych Pol Potów – to wypaczenie wielkiej idei. Mówią to socjaliści.

Ich słowa jednak należy odczytywać tak: pozwólcie nam jeszcze raz spróbować.

Czytelniku, witaj w Unii Europejskiej…

EN_00914679_0212

PS. Dobrze byłoby przeanalizować stanowisko USA w kwestii I i II WŚ. Istnieje prawdopodobieństwo że tak jak w I WŚ tak i w II WŚ USA widziały (kolejną) możliwość zmiany (na swoją korzyść) światowego układu gospodarczego (gospodarka państw europejskich niszczeje a amerykańska rozkwita – a ten kto przyłącza się ostatni do wojny ten wygrywa…). Należy zwrócić uwagę zwłaszcza na bardzo duże dostawy surowcowe i technologiczne do ZSRR realizowane jeszcze przed wybuchem II WŚ – takie podkarmianie zwierzaka…. A jak już wiemy, nad wszystkim czuwa kapitał.
Taka kolejna warstwa odsłanianej rzeczywistości …

Przypisy
(1) Astafiew, W. „Woprosy istorii”, nr 6/1988, s. 33
(2) Suworow, Wiktor – „Samobójstwo”, jako podstawowy materiał źródłowy
(3) „Moskowskij komsomolec”, 27 października 1994
(4) Weingartner, T. „Stalin und der Aufsteig Hitlers”, Berlin, 1970
(5) Marszałek Związku Radzieckiego Żukow, G. [w:l ,”Wojenno-istoriczeskij żurnał”, nr 9/ 1987, s. 223
(6) „Historia drugiej wojny światowej”, op. clt., t. 4, s. 40
(7) „Izwiestja”, 24 czerwca 1941
(8) Protokół z przesłuchania 17 czerwca 1945 roku, [w:], „Wojenno-istoriczeskij żurnał”, nr 9/1961, s.77-87
(9) Protokół z przesłuchania 18 czerwca 1945 roku, [w:], „Wojenno-istoriczeskij żurnal”, nr 4/L96l, s.84-9l
(10) Babi Jar – wąwóz pod Kijowem, miejsce kaźni blisko 70 tyś.ludzi
(11) „Krasnaja zwiezda”,24 września 1985
(12) Lebiediewa, N., „Stalin na Niurbierskom processie” [w: ] „Moskowskije Nowosti”, nr 19/1995
(13) „Wojenno-istoriczeskij żurnał”, nr 3/ 1990, s. 52
(14) Ibid., s. 53

Stalin i Hitler – przegrana wojna (cz.1) – Korzenie
https://dymilustra.wordpress.com/2015/04/01/stalin-i-hitler-przegrana-wojna-cz-1-korzenie/
Stalin i Hitler – przegrana wojna (cz.3) – Współpraca
https://dymilustra.wordpress.com/2015/04/08/stalin-i-hitler-przegrana-wojna-cz-3-wspolpraca/

Reklamy