23 kwietnia 2015

// lekcja 1 o ułudzie demokracji w wykonaniu Stanów Zjednoczonych Ameryki (1). Głos ludu…

My, Naród Stanów Zjednoczonych, w celu tworzenia doskonalszej unii, ugruntowania sprawiedliwości, zapewnienia spokoju wewnętrznego, umożliwienia wspólnej obrony, popierania ogólnego dobra i zagwarantowania wolności dla nas samych i dla naszych potomków, uchwalamy i ustanawiamy niniejszą Konstytucję Stanów Zjednoczonych Ameryki.

We, the People of the United States, in order to form a more perfect Union, establish justice, ensure domestic tranquility, provide for the common defense, promote the general Welfare, and secure the blessings of Liberty for us and our Posterity, do ordain and establish this Constitution for the United States of America.

17 czerwca 1919 w Nowym Jorku zostaje założony Insitute of International Affairs (Instytut Spraw Międzynarodowych). 21 lipca 1921 roku zmieniono jego nazwę na Council of Foreign Relations. Do grupy dołączyli członkowie The Inąuiry (gremium utworzone w 1917 z polecenia prezydenta Wilsona), amerykańscy przedstawiciele z konferencji pokojowej w Paryżu (z 30 maja 1919) oraz 270 członków elit bankowych i politycznych, którzy doprowadzili do założenia Rezerwy Federalnej. Bankierzy z Wall Street dokonali znaczącego wkładu finansowego dla nowo powstałej organizacji. W ten oto sposób narodziła się grupa, która odtąd czyniła intensywne wysiłki na rzecz zdobycia kontroli nad amerykańskim społeczeństwem i światową polityką.

Roosevelt z wielką uwagą przeczytał książkę Edwarda House (także płk. House) „Philip Dru Administrator: a Story of Tomorrow 1920-1935,” w czasie, gdy jako podwładny Wilsona pracował w Departamencie Marynarki Wojennej. Opisaną w powieści postać „łagodnego dyktatora” można potraktować jako doskonały portret późniejszego, prawdziwego oblicza Roosevelta. Po wyborze Roosevelta na urząd prezydenta, House błyskawicznie stał się jednym z doradców w Białym Domu. Zięć Roosevelta pisał w swoich wspomnieniach:
„Przez długi czas sądziłem, że Roosevelt sam tworzył nowe pomysły, metody, tak by korzystała na tym Ameryka. Faktycznie jednak, sytuacja prezentowała się zgoła inaczej. Większość z jego pomysłów, jego politycznej amunicji, była najpierw precyzyjnie formułowana w Council of Foreign Relations oraz grupie będącej adwokatem wspólnej światowej waluty” (2).

Syn Paula Warburga, James, który miał okazję sprawować funkcję doradcy finansowego Roosevelta, był jednocześnie członkiem CFR. Podczas obrad komisji Kongresu do spraw stosunków międzynarodowych 17 lutego 1950 roku powiedział: „Czy ktoś się zgadza, czy nie, będziemy mieli rząd ogólnoświatowy. Jedynym problemem, nad którym można się zastanawiać, jest pytanie, czy ten rząd zostanie stworzony w wyniku porozumienia, czy podboju” (3).

Dziennik „Chicago Tribune” w komentarzu redakcyjnym z 9 grudnia 1950 roku pisał, że „członkowie CFR mają siłę wpływu daleko przekraczającą zwykłego obywatela. Dysponują majątkiem, pozycją społeczną, stoi za nimi nieprzeciętne wykształcenie. Wszystkie te atuty pozwalają im w hierarchii społecznej zająć miejsce o klasę wyższą niż przeciętny człowiek, doprowadzając kraj do ekonomicznego bankructwa i militarnego krachu. Ludzie ci winni uważniej przyjrzeć się swoim rękom, dostrzegą bowiem na nich lepkie, wciąż widoczne, pochodzące z dawnej wojny, a także czerwone, świeże, pochodzące z ostatniej wojny, ślady krwi” (4).

W 1971 roku kongresman z Luizjany, John Rarick, sformułował następującą ocenę:
„Council on Foreign Relations nie szczędzi wysiłków w celu ustanowienia rządu światowego. Organizacji tej właśnie udało się uzyskać wsparcie finansowe ze strony kilku największych, zwolnionych z podatków funduszy. Rada ta posiada wielką siłę wpływu w sferach finansowych, handlowych, pracowniczych, wojskowych, edukacyjnych, a także w najpopularniejszych mediach publicznych. Każdy, pragnący z całych sił bronić amerykańskiej Konstytucji i ducha wolności gospodarczej rząd, podobnie jak świadomi obywatele, musi zrozumieć prawdziwą naturę CFR. Nasze broniące prawa do informacji media, które są niesłychanie agresywne, wyciągając na światło dzienne przeróżne skandale, w przypadku spraw związanych z działaniami CFR lub jego członków, zachowują zadziwiające milczenie. CFR jest klubem elitarnym, który nie tylko wykorzystuje swą sił wpływu na najwyższym rządowym poziomie decyzyjnym, utrzymując presję od góry do dołu, ale również, udzielając pomocy finansowej osobom prywatnym czy instytucjom, stosuje presję oddolną, wspierając proces transformacji suwerennej republiki konstytucyjnej w sługę dyktatorskiego rządu światowego” (5).

Council of Foreign Relations posiada decydujący wpływ na amerykańską politykę. Począwszy od II wojny światowej, z wyjątkiem trzech przypadków, praktycznie wszyscy prezydenci byli członkami tej Rady. Od kilkudziesięciu lat dwie partie wymieniają się przy sterach władzy, a polityka rządowa wciąż pozostaje niezmienna, albowiem członkowie CFR zajmują najważniejsze stanowiska w prawie każdej administracji prezydenckiej. Od 1921 roku większość z sprawujących urząd sekretarzy skarbu była pod całkowitą kontrolą Rady. Ponadto od czasów Eisenhowera w zasadzie wszystkich doradców bezpieczeństwa narodowego mianowała Rada; poza tym, CFR wprowadziła do rządu czternastu sekretarzy stanu (od 1949 roku posiada totalną kontrolę nad tym stanowiskiem rządowym), jedenastu sekretarzy obrony oraz dziewięciu szefów CIA. Patrząc z tej perspektywy, CFR Relations jest amerykańską „szkołą partyjną”.

Jeśli kluczowy członek Council on Foreign Relations podejmie decyzję o sformułowaniu określonego programu rządowego, centrum badawcze Rady od razu pełną parą rozpocznie prace analityczne. Struktury badawcze przygotują listę podstawowych teoretycznych i -empirycznych punktów do dyskusji, tak by wzmocnić siłę perswazji nowej polityki, a także, by z pozycji politycznych i teoretycznych dokonać zamieszania, deprecjonując każdy przeciwny pogląd.

Za każdym razem, gdy w administracji Waszyngtonu pojawiało się wolne stanowisko (o dużej wadze), Biały Dom wpierw telefonował do nowojorskiego oddziału CFR. Gazeta „The Christian Science Monitor” twierdzi, że ponad połowie członków CFR proponowano wejście do rządu bądź sprawowanie funkcji rządowego konsultanta.

Liczba członków CFR wynosi około trzy i pół tysiąca i każdy z nich musi być obywatelem Stanów Zjednoczonych. Wśród nich znajdują się wpływowi bankierzy, menadżerowie z głównych korporacji, wysocy urzędnicy rządowi, elita mass mediów, znani profesorowie uniwersyteccy, najlepsi analitycy, wysocy oficerowie armii itd. Ci ludzie tworzą „twardy rdzeń” amerykańskiej elity politycznej. Jeśli chodzi o świat głównych amerykańskich mediów, które dyrygują opinią publiczną, w raporcie o CFR z 1987 roku możemy przeczytać, że około 250 dziennikarzy i specjalistów medialnych znajdowało się na jej liście członkowskiej. Ci ludzie nie tylko „czytają i wyjaśniają” politykę zagraniczną rządu – oni wręcz ją formułują. Do członków CFR należą pracownicy CBS, ABC, NBC, PBS i innych stacji telewizyjnych. Jeśli chodzi o prasę, CFR sprawuje kontrolę między innymi nad takimi gazetami, jak:
„New York Times”, „Washington Post”, „Wall Street Journal”, „Boston Globe News”, „Baltimore Sun”, „Los Angeles Times”. W przypadku magazynów i czasopism pod kontrolą CFR znajdują się: „Time”, „Fortune”, „Life”, „Money”, „Profile”, „Entertainment Weekiy”, „Newsweek”, „Business Week”, „US News and World Report”, „Readers Digest”, „Forbes”, „Atlantic Weekiy” i inne główne magazyny.
CFR kontroluje między innymi następujące wydawnictwa: MacMillan, Randon House, Simon & Schuster, Harper Brothers, McGraw Hill.

Jeden z amerykańskich kongresmanów, William Jenner, powiedział kiedyś: „Dzisiejsza Ameryka może w sposób całkowicie legalny wejść na drogę do dyktatury. Kongres, prezydent, ludzie nic nie usłyszą, nic nie zobaczą. Patrząc z wierzchu, mamy rząd, który działa zgodnie z zasadami Konstytucji, ale faktycznie pomiędzy naszym rządem a systemem politycznym znajduje się pewna siła, która reprezentuje opinie elity. Ludzie ci są przekonani, że nasza Konstytucja jest już przestarzała, a czas gra na ich korzyść”.

Prawo do decydowania o polityce wewnętrznej i zagranicznej USA nie znajduje się w systemie demokratycznym czy w rękach obu partii politycznych, lecz jest sprawowane przez wąską grupę ludzi należących do elitarnego klubu.

(1) Opracowano w oparciu o Hongbing, Song – Wojna o pieniądz
(2) Dali, FDR – My Exploited Father in Law.
(3) David Allan Rivera, Finał Warning: A History of the New World Order, Oakland 2004,
(4) „Chicago Tribune”, 9 grudnia 1950.
(5) Rivera, Final Warning, rozdz. 5.

—————

” Badania Uniwersytetu Princeton: w USA nie ma już demokracji ”
” USA nie są już demokracją, ponieważ decyzje polityczne, podejmowane przez państwo, służą nie potrzebom obywateli, ale interesom niewielkiej grupy ludzi stanowiących tzw. elitę gospodarczą ”
” …amerykańscy obywatele w swojej większości mają nieznaczny wpływ albo nawet żadnego wpływu na politykę swojego państwa ”

http://pl.sputniknews.com/opinie/20150426/302248.html

Badania te są o tyle znaczące, że zostały przeprowadzone i ogłoszone przez naukowców z jednego z najlepszych i najbardziej prestiżowych uniwersytetów amerykańskich. Nie mogą być tym samym zlekceważone a na pewno powinny być potraktowane jako sygnał, że w USA zachodzą niepokojące zmiany.

Reklamy