26 kwietnia 2015

Wyparcie jest „usuwaniem ze świadomości myśli o konfliktach, popędach i przykrych doznaniach, które wywołują poczucie winy. Celem wyparcia jest zmniejszenie lub całkowita redukcja lęku, a więc obrona przed frustracją”.

Behawioryści są zdania, że wyparcie jest wyuczonym mechanizmem obronnym. I chociaż myśli, które zostały wyparte nie funkcjonują w świadomości, to mogą wpływać na życie i zachowanie jednostki, poprzez przejawianie się w czynnościach pomyłkowych, snach lub wyrazie twarzy.

Wyparcie jest bardzo przebiegłym mechanizmem obronnym, którego stosowanie, wbrew pozorom, stanowi wielki wysiłek. Pozwala odciąć się od złych wspomnień, jednakże za cenę bezsenności, lęków, koszmarów sennych, zaburzeń psycho-somatycznych, chorób serca… Wyparcie bowiem, żywi się naszą energią umysłową.

Ale wyparcie to nie tylko obrona ego przed bolesnymi emocjami i treściami przeżyć, to także proces unieświadamiania impulsów popędowych, odczuć lub doświadczeń, budzących lęk lub poczucie winy. Wyparcie stanowi taki sposób rozwiązania sprzeczności między przeżyciami, w którym przynajmniej jedna ze stron tej opozycji zostaje usunięta ze świadomości, zahamowana i wygaszona. Wspomniana cenzura decyduje jakie treści są akceptowane przez jednostkę i – w domyśle – przez otoczenie społeczne, a jakie należy unieważnić przy użyciu mechanizmu wyparcia. Wyparcie prowadzi do uzyskania równowagi. Równowagi, która może być naruszona, gdy przeżycie jest z jakiegoś powodu „nie do zniesienia”. Może to być pojawienie się sprzecznych potrzeb, norm i wartości, postaw i pragnień, sprzeczność między takimi pra-gnieniami czy potrzebami a kulturowym lub zinternalizowanym przez jednostkę zakazem zaspokajania potrzeb, miedzy potrzebami czy pragnieniami a możliwościami, jakie stwarza realność.

Innym mechanizmem obronnym jest projekcja. Jest to proces psychiczny, dzięki któremu niemożliwe do zaakceptowania dla jednostki impulsy lub myśli zostają przypisane światu zewnętrznemu, innej osobie. Np. gdy kogoś nie cierpimy, bardzo łatwo wtedy ukryć to przed sobą: wystarczy projekcja – to nie ja nienawidzę, to on jest dla mnie wredny, to on mnie poniża. I już mamy czyste sumienie: Ja jestem „cacy” . Czyli projekcja to np. przypisywanie wrogich zamiarów tym, których chciałoby się zniszczyć, to przypisywanie innym osobom postaw i cech, np. niemoralności, których obawia się projektująca osoba lub które są jej własnymi cechami, to czynienie innych odpowiedzialnymi za niepowodzenia wówczas, gdy przyznanie się do własnego udziału w tym niepowodzeniu zbytnio narusza samoocenę jednostki itp. Projekcja to także przerzucanie na innych winy za to, za co w rzeczywistości jesteśmy odpowiedzialni my sami. Np. alkoholik za swoje picie obwinia inne osoby. Nie jestem alkoholikiem. Piję z powodu problemów w pracy”, „Gdybyś miał taką żonę, też byś pił” – to częste wypowiedzi osób uzależnionych.

Także bardzo często stosowanym mechanizmem obronnym jest racjonalizacja. Jest to proces, w którym jednostka uzasadnia pewne działania czy postawy subiektywnie „rozsąd-nymi”, świadomymi wyjaśnieniami, zaś nieświadomie ukrywa swe inne, niemożliwe do zaakceptowania motywacje. Jeśli czegoś nie chcemy zrobić, np. z lenistwa, to staramy się znaleźć kilka innych „racjonalnych” i „brzmiących sensownie” przyczyn, z powodu których nie możemy czegoś wykonać. Racjonalizacja wzmacnia opisany już wcześniej mechanizm obronny, jakim jest wyparcie. Jest mechanizmem nieświadomym. Istnieje dość niezawodna praktyczna zasada, że kiedy ludzie podają więcej niż jeden powód swoich poczynań, to zapewne racjonalizują. Zwykle każde działanie ma tylko jedną prawdziwą przyczynę. Racjonalizacje brzmią sensownie, są bardzo zwodnicze i każdy może dać się na nie nabrać. Racjonalizacje wzmacniają także zaprzeczanie. Np. alkoholik może powiedzieć: „Nie jestem alkoholikiem, wypiłem, bo było nudno”. Z racjonalizacją spotykamy się, np. gdy osoba, która jedzie bez biletu, stwierdza: „bo wszyscy tak robią”. Tłumaczy swoje zachowanie, by nie obciążać siebie, swojego sumienia.

Reklamy