Cóż, i oto nadszedł czas wyciągania trupów z szaf…
// wypisy z bibliografią

W 1921 roku stało się jasne, że wojna światowa nie spowodowała światowej rewolucji. Należało więc, za radą Trockiego, przejść do rewolucji permanentnej, uderzając w najsłabsze ogniwa wolnego świata — i przygotowując równocześnie II wojnę światową, która miałaby wreszcie przynieść ostateczne „wyzwolenie”. W grudniu 1920 roku, na krótko przed wprowadzeniem NEP–u, Lenin oznajmia bez ogródek: „Nowa wojna, taka sama jak I wojna światowa, jest nieunikniona”. Stwierdza też: „Wyszliśmy z jednego etapu wojen, musimy szykować się do następnego”.

Jeśli rewolucyjna burza w Europie ma się rozpocząć z jakiejkolwiek strony, to właśnie od strony Niemiec […] zwycięstwo rewolucji w Niemczech — to zapewnienie zwycięstwa rewolucji międzynarodowej.[9]
J. STALIN

7 listopada 1927 Stalin rzucił hasło: „Nie podobna skończyć z kapitalizmem, nie skończywszy z socjaldemokratyzmem w ruchu robotniczym”. W następnym roku Stalin oświadczył, że wojna z socjaldemokracją jest głównym zadaniem komunistów: „Po pierwsze, nieustanna walka z socjaldemokratyzmem we wszystkich dziedzinach […] włączając tu również demaskowanie burżuazyjnego pacyfizmu”.
Stosunek Stalina do każdego, kto pragnął odwetu i wojny, na przykład do niemieckich faszystów, był równie prosty i logiczny: należy ich popierać, bowiem dążą do zniszczenia socjaldemokratów i pacyfistów.
W 1927 roku Stalin przewiduje dojście faszystów do władzy i uznaje to za pożądane: „Właśnie to, że rządy kapitalistyczne faszyzują się, właśnie ten fakt prowadzi do zaostrzenia się sytuacji wewnętrznej w krajach kapitalistycznych oraz do rewolucyjnych wystąpień robotników”.

W czerwcu roku 1939 toczyły się intensywne rokowania z udziałem Francji, Wielkiej Brytanii i ZSRR w sprawie zawarcia trójstronnego układu na wypadek agresji. Nikt nie przewidywał możliwości ewentualnych niespodzianek czy komplikacji. Tymczasem 21 czerwca Trocki napisał: „ZSRR całą swoją potęgą zbliży się do granicy Niemiec w momencie, gdy III Rzesza będzie uwikłana w walkę o nowy podział świata”.[20] I tak się też stało: Niemcy walczyły we Francji, a Stalin „całą swoją potęgą” okupował kolejnych kolejnych zachodnich sąsiadów ZSRR, prąc ku niemieckim granicom. W tym samym dniu 21 czerwca 1939 roku Trocki dał jeszcze jeden dowód swej niezwykłej przenikliwości. Zapowiedział, że jesienią 1939 roku Polska będzie okupowana przez Niemcy, a jesienią 1941 roku Hitler zaatakuje Związek Radziecki.[21]
Trocki pomylił się tu zaledwie o kilka miesięcy.

Trocki pierwszy przejrzał grę Stalina. Nie da się tego powiedzieć o przywódcach zachodnich demokracji, ani o Hitlerze, przynajmniej na początku. Była to gra nieskomplikowana. Trocki sam padł jej ofiarą i zrozumiał jej reguły. Stalin odsunął Trockiego od władzy korzystając z pomocy Kamieniewa i Zinowjewa, potem w sojuszu z Bucharinem odsunął obu wspólników, by jakiś czas później zlikwidować samego Bucharina. Na jego polecenie Henryk Jagoda unieszkodliwił czekistów Dzierżyńskiego, następnie Jeżow „zneutralizował” Jagodę i jego ludzi, a Beria z kolei usunął Jeżowa — i tak dalej.

Stalin potrzebuje w Europie kryzysów, wojen, zniszczeń i głodu. To wszystko może dać mu Hitler. Im większych zbrodni dopuszczą się naziści, tym łatwiej będzie Stalinowi pchnąć na kontynent „wyzwoleńczą” Armię Czerwoną. Trocki zrozumiał to wszystko jeszcze przed rozpoczęciem wojny, nawet przed dojściem Hitlera do władzy. W 1932 roku tłumaczył stosunek Stalina do narodowych socjalistów: „Niech tylko obejmą władzę, niech się skompromitują, a wtedy…”.

Począwszy od 1927 roku Stalin ze wszystkich sił wspiera rwących się do władzy nazistów (choć publicznie stara się tego nie okazywać). Kiedy obejmą już steiy rządów — usilnie popycha ich ku wojnie. Po rozpoczęciu działań wojennych poleca komunistom krajów demokratycznych, by chwilowo przeszli na pozycje pacyfistyczne, demoralizowali zachodnie armie, żądając zaprzestania „imperialistycznej wojny” i sabotowali militarne wysiłki własnych rządów.
Ale wypuszczając hitlerowski „lodołamacz” na Stalin stosuje tę samą taktykę: traktuje niemiecki faszyzm czysto instrumentalnie, jak zapalnik wojny, jak lodołamacz, który utoruje mu drogę do rewolucji. To Hitler wykona całą czarną robotę. Niech więc Europa wali się i pęka pod uderzeniami lodołamacza!
W 1927 roku Stalin oznajmia, że druga wojna imperialistyczna jest nieunikniona i równie nieunikniony jest udział w tej wojnie Związku Radzieckiego. Ale przebiegły Stalin nie chce sam wszczynać wojny ani zbyt szybko się w nią zaangażować: „Wystąpimy, ale wystąpimy jako ostatni, żeby rzucić decydujący ciężar na szalę, ciężar, który mógłby przeważyć”.[22]

Ale wypuszczając hitlerowski „lodołamacz” na demokratyczną Europę Stalin zawczasu wydał nań wyrok śmierci. Pięć lat przed dojściem NSDAP do władzy w Niemczech planował ich zagładę: „Rozbić faszyzm, obalić kapitalizm, ustanowić Władzę Sowietów, wyzwolić kolonie z niewoli”.[23]

Ludzie giną za metal…
GOUNOUD, „FAUST”

W 1933 roku niemiecki pułkownik Heinz Guderian odwiedził radziecką fabrykę parowozów w Charkowie. Tam mógł się przekonać na własne oczy, że fabryka produkuje również czołgi — 22 dziennie.
Aby właściwie ocenić uboczną produkcję jednej radzieckiej fabryki w warunkach pokoju, trzeba pamiętać, że Niemcy w tym czasie w ogóle nie produkowały czołgów. W momencie rozpoczęcia wojny w 1939 roku Hitler miał do dyspozycji 3.195 czołgów — czyli sześciomiesięczną produkcję uboczną charkowskiego przedsiębiorstwa.
Aby uzmysłowić sobie, co oznacza produkcja 22 czołgów dziennie, trzeba pamiętać, że w 1940 roku, już po wybuchu wojny w Europie, Stany Zjednoczone miały w swoim arsenale zaledwie 400 czołgów.
Obejrzane przez Guderiana czołgi były dziełem geniusza amerykańskiej myśli technicznej o nazwisku J. W. Christie. Nikt nie docenił go należycie. Nikt, prócz radzieckich konstruktorów. Zakupiono amerykański prototyp czołgu, a następnie na fałszywych papierach przetransportowano do ZSRR jako traktor. W Związku Radzieckim niezwłocznie uruchomiono produkcję tego „traktora”, który opuszczał taśmy jako pojazd BT — Bystrochodnyj Tank — czołg szybki.
Pierwsze wozy BT osiągały prędkość 100 km/godz., którą nawet dziś każdy czołgista uzna za zawrotną.[24] Techniczne rozwiązania kadłuba były proste i racjonalne. Pod względem ukształtowania opancerzenia, czołg lekki BT przewyższał wszystkie ówczesne konstrukcje, w tym sprzęt armii amerykańskiej.
Słynny T–34, najlepszy czołg II wojny światowej, wywodził się w prostej linii od BT. Kształt jego kadłuba był rozwinięciem idei utalentowanego amerykańskiego konstruktora. Pomysł zastosowania pochylonych płyt pancerza czołowego dla wzmocnienia osłony czołgu przejęto niebawem w niemieckich Pantherach, a potem we wszystkich czołgach świata.
Mimo wszystkich ogromnych walorów, BT miał jednak pewien niezaprzeczalny feler: był nie do użycia na terytorium ZSRR.
Niezwykłe agresywne zalety czołgów BT osiągnięto również dzięki zastosowaniu jedynego w swoim rodzaju układu jezdnego. Po polnych drogach BT poruszał się na gąsienicach, ale na szosie zrzucał gąsienice i stawał się pojazdem kołowym. Jednak, jak wiadomo, duża prędkość pojazdu jest zaprzeczeniem jego zdolności terenowych: albo wybieramy szybki samochód, mogący poruszać się tylko po dobrych drogach, albo dużo wolniejszy traktor, który pokona każdą przeszkodę. Radzieccy marszałkowie zdecydowali się na samochód: czołgi BT nie nadawały się do użytku na terenie ZSRR.
Kiedy Hitler rozpoczął operację „Barbarossa”, niemal wszystkie BT porzucono na pastwę wroga. Na radzieckich bezdrożach nie radziły sobie nawet na gąsienicach. Co się tyczy kół, to w warunkach bojowych nie użyto ich bodaj ani razu. A więc w praktyce nie wykorzystano potencjalnych możliwości tych wspaniałych wozów bojowych, co zresztą nie powinno nikogo dziwić. Radzieckie czołgi kołowo–gąsienicowe zbudowano w jednym tylko celu: by ich użyć na obcych terytoriach, tam, gdzie dobrych szos było pod dostatkiem.
Spójrzmy więc na państwa sąsiadujące z ZSRR. Można z góry wykluczyć Turcję, Iran, Afganistan, Chiny, Mongolię, Mandżurię i Koreę: w tych krajach trudno o odpowiednie drogi. Tylko marszałek Żuków zdołał użyć czołgów BT na płaskich terenach Mongolii, lecz wyłącznie na gąsienicach, przy czym był bardzo niezadowolony: na bezdrożach gąsienice często spadały, koła zaś, nawet na polnych drogach, grzęzły w podłożu i pojazdy buksowały w miejscu.
Czołgów BT można było skutecznie używać tylko w Europie Zachodniej. Poruszając się na kołach mogłyby w pełni wykazać swe zalety w Niemczech, Belgii i we Francji.
Na pytanie „Co jest ważniejsze w BT — koła czy gąsienice?”, ówczesne podręczniki udzielały jednoznacznej odpowiedzi: koła. To one zapewniają czołgom ich prędkość. Gąsienice miały jedynie umożliwić dotarcie do obcego terytorium, na przykład przedarcie się przez Polskę, do niemieckich autostrad. Uchodziły za sprzęt jednorazowego użytku, porzucany, gdy staje się zbędny, jak spadochron po skoku na tyły wroga. Zresztą radzieckie dywizje i korpusy wyposażone w czołgi BT nie miały odpowiednich pojazdów dla zbierania i transportowania porzuconych gąsienic. W myśl opracowanych planów strastrategicznych, BT miały kontynuować kampanię na doskonałych zachodnich autostradach.
Warto również odnotować, że Związek Radziecki był w tym czasie jedynym państwem masowo produkującym czołgi–amfibie. W wojnie obronnej jest to sprzęt bezużyteczny. Zresztą na początku hitlerowskiej agresji również zostały porzucone, a produkcji zaniechano, podobnie jak czołgów BT.
W 1938 roku w Związku Radzieckim rozpoczęto intensywne prace, zmierzające do opracowania nowego typu czołgu kołowo–gąsienicowego, oznaczonego niecodziennym kryptonimem A–20. Co oznaczał symbol „A”? Żaden radziecki podręcznik nie daje odpowiedzi na to pytanie. Nie jest wykluczone, że po opublikowaniu tej książki zainteresowani wynajdą jakieś wytłumaczenie. Spędziłem sporo czasu, starając się rozwiązać tę zagadkę. Prawdopodobną odpowiedź znalazłem w Fabryce nr 138 — w tej samej, którą w 1933 roku zwiedzał Heinz Guderian. Najstarsi zatrudnieni tam robotnicy utrzymują, że pierwotnie „A” oznaczało „autostradowy”. To wytłumaczenie wydaje mi się przekonujące. Czołg A–20 był pochodną czołgu–BT, którego główna cecha — bystrochodnyj, szybki — znalazła wyraz w inicjałach. Dlaczego ta reguła nie miałaby się powtórzyć w wypadku A–20? Jego głównym zadaniem było dotarcie do autostrad, by tam przemienić się w króla prędkości.
Na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych Związek Radziecki nadal nie dysponował choćby kilometrem drogi, którą na Zachodzie przyjęto nazywać „autostradą”. W 1938 roku ani jedno państwo graniczące z ZSRR nie miało takiej infrastruktury. Ale rok później pakt Ribbentrop–Mołotow dzieląc Polskę wprowadził wspólną granicę Związku Radzieckiego z państwem, posiadającym rozbudowaną sieć autostrad: Niemcami.

22 czerwca 1941 Niemcy hitlerowskie niespodziewanie napadły na Związek Radziecki. Jest to fakt historyczny.
Niemniej fakt ten posiada pewien zaskakujący aspekt, który po 50 latach przestał kogokolwiek dziwić: przed II wojną światową Niemcy nie miały wspólnej granicy z ZSRR. a więc nie mogły napaść na Kraj Rad, tym bardziej niespodziewanie.
Oba państwa oddzielał od siebie kordon państw neutralnych. Aby wojna niemiecko–radziecka była w ogóle do pomyślenia, trzeba było spełnić jeden warunek, mianowicie zlikwidować ten bufor. Ale kto tego dokonał? I w jakim celu?
2.
Był tylko jeden kraj, graniczący zarazem z Niemcami i ze Związkiem Radzieckim: Polska. Tędy właśnie biegła najkrótsza, najprostsza i najdogodniejsza droga łącząca oba mocarstwa. W razie wojny radziecko–niemieckiej potencjalny agresor musiał zatem przebić sobie korytarz przez Polskę. Kierując się prostą logiką, gdyby Moskwa lub Berlin chciały uniknąć bezpośredniego zagrożenia, użyłyby wszystkich swoich wpływów, wykorzystałyby wszystkie dostępne im środki polityczne i militarne, by nie wpuścić przeciwnika do strefy buforowej. W najgorszym razie rozpoczęłyby działania obronne na terytorium Polski, osłaniając własne granice.
Tymczasem Hitler otwarcie dawał upust swym ekspansjonistycznym ambicjom, mówiąc o niezbędnej Niemcom przestrzeni życiowej na Wschodzie. Stalin publicznie nazwał go ludożercą. Jednak Niemcy nie mogły poważnie myśleć o napaści na Związek Radziecki, nie mając z nim wspólnej granicy. Dlatego Hitler zwrócił się do Stalina, by oba państwa wspólnym wysiłkiem zlikwidowały rozdzielającą je strefę buforową.
Stalin powitał tę propozycję z zadowoleniem. Uderzył na Polskę, i z entuzjazmem dorównującym jego hitlerowskim partnerom przebijał korytarze w kierunku Rzeszy.
Motywy Hitlera są zrozumiałe, wyłożył je jasno w „Mein Kampf”. Ale jakimi pobudkami kierował się Stalin?
Radzieccy historycy udzielają na to pytanie trzech różnych odpowiedzi.
Pierwsze wytłumaczenie: po rozbiciu i wykrwawieniu Polski, ZSRR przesunął swe granice na zachód, by w ten sposób wzmocnić bezpieczeństwo kraju. Dziwne to rozumowanie. To prawda, radzieckie granice rzeczywiście przesunęły się o 200–300 km na zachód, ale towarzyszyło temu przesunięcie granic Rzeszy o 300–400 km W kierunku wschodnim. Bezpieczeństwo Związku Radzieckiego bynajmniej na tym nie zyskało. Przeciwnie, bowiem pojawił się zupełnie nowy czynnik, mianowicie wspólna radziecko–niemiecka granica, i — w konsekwencji — możliwość ataku przez zaskoczenie.
Drugie wytłumaczenie: zadając cios w plecy broniącej się rozpaczliwie przed hitlerowcami Polsce, Stalin pragnął wygrać na czasie, oddalić konfrontację z Niemcami… Przypomina to pomysł podpalenia mieszkania sąsiada, w nadziei, że powstrzyma to pożar we własnym domu.
Trzecie wytłumaczenie: Francja i Wielka Brytania odmawiały zawarcia sojuszu ze Związkiem Radzieckim, nie pozostawiając Moskwie żadnego wyboru, poza paktem z Hitlerem… Ale też dlaczego Francja i Wielka Brytania miałyby się zobowiązać do obrony państwa, otwarcie głoszącego, że jego głównym celem jest obalenie demokracji na całym świecie, w tym również w tych dwóch krajach?

Wyjaśnienia radzieckich historyków mają dwa niedostatki: zostały wymyślone post factum, i całkowicie pomijają ówczesne poglądy radzieckich przywódców, choć wykładali je nie raz, i to bardziej przejrzyście, niż Hitler.

Po sforsowaniu strefy buforowej oddzielającej Niemcy od ZSRR, Hitler uznał to za dobry początek — i skierował chwilowo uwagę w innych kierunkach: na Europę Zachodnią, Afrykę, Basen Śródziemnomorski i Atlantyk. Co powinien był uczynić Stalin, mając przed sobą 570–kilometrowy wyłom w murze? Przede wszystkim umacniać obronę na zagrożonym odcinku. Wzdłuż dawnej granicy ciągnęła się linia potężnych fortyfikacji. Należało je bezzwłocznie umacniać i modernizować, równocześnie budując drugą linię obrony, trzecią, piątą. Należało minować drogi, mosty i pola, kopać rowy przeciwczołgowe, przygotowywać zapory artyleryjskie. Ale nic takiego nie nastąpiło.
Jakiś czas później, w 1943 roku, Armia Czerwona szykowała się do odparcia ofensywy pod Kurskiem. W bardzo krótkim czasie wojska radzieckie utworzyły na kilkusetkilometrowym odcinku frontu sześć pasów ciągłych umocnień o łącznej głębokości sięgającej 250–300 kilometrów. Był to istny labirynt okopów, zapór, rowów łącznikowych i umocnionych stanowisk ogniowych. Na każdy kilometr obrony przypadały 32.000 min przeciwczołgowych i przeciwpiechotnych, zaś koncentracja artylerii przeciwpancernej osiągnęła niespotykany poziom: 41 dział na kilometr, nie licząc artylerii polowej i przeciwlotniczej,

oraz okopanych czołgów. Tak oto w szczerym polu w krótkim czasie stworzono umocnienia niemożliwe do sforsowania.
W 1939 roku warunki naturalne do obrony były o niebo lepsze: nieprzebyte lasy, rzeki, bagna. Mało dróg, a czasu pod dostatkiem, by stworzyć rubież obronną nie do pokonania.
Tymczasem wszystko odbywa się dokładnie na odwrót, jakby chodziło właśnie o ułatwienie dostępu. W strefie przygranicznej burzy się i zrównuje z ziemią istniejące fortyfikacje, stawia się mosty, mości nowe drogi, rozbudowuje i modernizuje sieć kolejową. Równocześnie Związek Radziecki zaprzestaje produkcji dział przeciwpancernych i przeciwlotniczych.
Pułkownik GRU[34] I. Starinow, uczestnik tych wypadków, wspomina: „Powstawała absurdalna sytuacja. Dopóki stykaliśmy się z niepokaźnymi armiami niewielkich państw, ryglowaliśmy granice na cztery spusty. Gdy zaś naszym sąsiadem stały się potężne faszystowskie Niemcy — porzucaliśmy fortyfikacje wzdłuż dawnej granicy, niektóre wręcz demontując”.[35]
Główny Zarząd Wojsk Inżynieryjnych Armii Czerwonej wystosował zapotrzebowanie na 120.000 kolejowych min opóźnionego działania. W razie napaści hitlerowskiej taki arsenał pozwoliłby saperom skutecznie sparaliżować całą komunikację kolejową na tyłach wroga. Mina jest bronią najprostszą, najtańszą, najbardziej skuteczną. Zamiast zamówionej liczby dotarło zaledwie… 120 sztuk.[36] Kolosalną produkcję min zatrzymano wkrótce po ustanowieniu granicy z Rzeszą.
Czym zajmował się Stalin, prócz niszczenia własnej obrony? W następnym roku kontynuował demontaż strefy buforowej. Zaanektował Litwę, Łotwę i Estonię, rumuńską Besarabię i Północną Bukowinę, wreszcie spróbował swych sił w Finlandii, gdzie w wyniku niechlubnej kampanii również zdołał wymusić pewne ustępstwa terytorialne.
Hitlerowi wystarczył wyłom w murze dzielącym go od Stalina. Stalin pragnął zniszczenia samego muru, i postawił na swoim. Dziesięć miesięcy od podpisania radziecko–niemieckiego „paktu o nieagresji” strefa buforowa została do końca zlikwidowana. Od Morza Białego do Morza Czarnego, nie ostało się między nimi ani jedno neutralne państwo: stworzono warunki do agresji.
W krótkim czasie wszyscy zachodni sąsiedzi Związku Radzieckiego stali się jego ofiarami. Również Litwa, nie granicząca wcześniej z Sowietami. Dotychczas ZSRR i Niemcy stykały się tylko na linii demarkacyjnej w pokonanej Polsce. Ale obecność radzieckich wojsk na Litwie oznaczała dojście Armii Czerwonej do przedwojennych granic niemieckich: bezpośrednio do Prus Wschodnich.
Wszystko to obala obraz chytrego Hitlera, któremu głupi Stalin pomagał przebić korytarz przez Polskę. Przeciwnie, to Stalin bez niczyjej pomocy przebijał się na zachód, aż zniszczył cały „kordon sanitarny”. „Historia uczy nas — objaśniał Stalin w 1936 roku — że kiedy jedno państwo chce walczyć z innym państwem, nawet nie sąsiednim, wówczas zaczyna szukać granicy, przez którą mogłoby uzyskać dostęp do tego państwa, które zamierza zaatakować”.[37]
Czy Armia Czerwona zamierzała zatrzymać się na zdobytych granicach?
Odpowiedź marszałka Związku Radzieckiego Siemiona Timoszenki: „Na Litwie, Łotwie i w Estonii została zlikwidowana władza ziemskich posiadaczy i kapitalistów, tak bardzo znienawidzona przez lud pracujący. Związek Radziecki znacznie się powiększył i przesunął swe granice na zachód. Świat kapitalistyczny musiał ustąpić nam miejsca i cofnąć się. Lecz nie nam, żołnierzom Armii Czerwonej, chełpić się i spoczywać na laurach!”.[38]
To nie fragment przemówienia, ani komunikat TASS. To rozkaz Armii Czerwonej. Za zachodnią granicą ZSRR pozostały już tylko Niemcy i ich sojusznicy.

cdn

[9] — J. Stalin, „Dzieła”, Warszawa 1949–1951, t. 6, s. 269.
[10] — Przemówienie na plenum KC i CKK WKP(b) w dniu 5 sierpnia 1927 roku, [w:] Stalin, op. cit., t. 10, s. 70.
[11] — GPU — Gosudarstwiennoje Politiczeskoje Uprawlenije — Państwowy Zarząd Polityczny, 1922–1923 [przyp. tłum.).
[12] — WCzK — Wsierossijskaja Czerezwyczajnaja Komissija — Wszechzwiązkowa Specjalna Komisja do Walki z Kontrrewolucją i Sabotażem, 1917–1922 [przyp. tłum.].
[13] — B. Bażanow, „Byłem sekretarzem Stalina”, Bibl. „Krytyki”, Warszawa 1985, s. 42.
[14] — Stalin, op. cit., t. 10, s. 248.
[15] — Stalin, op. cit., t. 11, s. 209–210.
[16] — Przemówienie na połączonym Plenum KC i CKK, [w:] Stalin, op. cit., t. 10, s. 56.
[17] — Referat sprawozdawczy na XVII zjeździe WKP(b), [w:] Stalin, op. cit.. t. 13, s. 303.
[18] — „Biulietień opozicji”, nr 52–53, Paryż, październik 1936.
[19] — Ibid., nr 71, listopad 1938.
[20] — Ibid., nr 79–80, czerwiec 1939.
[21] — Ibid.
[22] — Stalin, op. cit., t. 7, s. 24.
[23] — Stalin, op. cit., t. 11, s. 210.
[24] — Ponieważ na radzieckich drogach układ przeniesienia napędu nie wytrzymywał obciążeń występujący przy tak wysokiej prędkości, montowano specjalne ograniczniki mające zapobiegać awariom. Dlatego podawana w większości źródeł wartość prędkości maksymalnej (na kołach) czołgów z rodziny BT waha się w granicach 70–86 km/godz. [przyp. aut.].
[25] — A. Price, World War II Fighter Conflict, Londyn 1975, s. 18, 21.
[26] — BUIA — Bojewoj Ustaw Istriebitielnoj Awiacji, BUBA — Bojewoj Ustaw Bombardirowocznoj Awiacji [przyp. tłum.].
[27] — „Wojna i rewolucja”, nr 9/1929, s. 7.
[28] — WWS SS — Wojenno–Wozdusznyje Siły Sowietskogo Sojuza — lotnictwo wojskowe Związku Radzieckiego [przyp. red.].
[29] — A. Łapczyński, Wozdusznaja armija, Moskwa 1939, s. 24, 34.
[30] — Ibid., s. 176–177.
[31] — RKKA — Rabocze–Kriestjanskaja Krasnaja Armija — Robotniczo–Chlopska Armia Czerwona [przyp. red.].
[32] — Robert Conquest, The Harvest of Sorrow. Soviet Collectivisation and the Terror Famine, Londyn 1986.
[33] — Stalin, op. cit.. t. 13. s. 54.
[34] — GRU — Gławnoje Razwiedywatielnoje Uprawlienije — Główny Zarząd Wywiadowczy, radziecki wywiad wojskowy [przyp. red.].
[35] — I. Starinow, Miny żdut swojego czasa, Moskwa 1964, s. 176.
[36] — Tamże.
[37] — „Prawda”, 5 marca 1936.
[38] — Rozkaz nr 400 ludowego komisarza obrony ZSRR z dnia 7 listopada 1940 roku.